26 września 2020 r. Imieniny obchodzą: Justyna, Łucja, Cyprian

Pogoda: Siedlce

Numer 39
24-30 września 2020r.

menu

NEWS

W bieżącym wydaniu m.in. wiele konkursów, w których do wygrania są ciekawe książki. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

9 września 2020 r.

Nie oceniamy praktyk ani wiary


fot. PIXABAY.COM

Rozmowa z dr Anetą Rayzacher-Majewską, wykładowcą katechetyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, konsultorem komisji wychowania katolickiego Konferencji Episkopatu Polski i katechetką.

W tym roku mija 30 lat, odkąd lekcje religii powróciły do polskich szkół. Czy było to dobre rozwiązanie? - Nawet bardzo dobre! Kluczowe jest tu słowo „powróciły”, bo przecież nie wydarzyło się coś zupełnie nowego. Wróciliśmy do tego, co było jeszcze przed wojną, stanowiło normę dla polskiej szkoły. Przechodząc obok gmachu MEN, z sentymentem patrzę na pamiątkową tablicę, która przypomina, że pierwotnie mieściło się tam Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Religia, czyli nauka o moralności i wierze, jest integralnym elementem wykształcenia i wychowania. Dobrze się stało, że te lekcje powróciły do szkół, choć na przestrzeni tych 30 lat nasza rzeczywistości zmieniła się i dlatego dziś bywa tak trudno. Trzeba pamiętać, że poza Kościołem katolickim także wiele innych wspólnot i wyznań ma prawo do nauczania religii w szkole. Te lekcje mają służyć ludziom, którzy o nie proszą. Są adresowane do chętnych, choć warto przypomnieć, że katolicy są zobowiązani w sumieniu, aby posyłać na nie swoje dzieci.

Ten wewnętrzny obowiązek dotyczy też pełnoletniej młodzieży, która samodzielnie decyduje o uczestnictwie w owych lekcjach. Dziś oczywiście bywa z tym różnie. Lekcje religii w szkole dają ogromne możliwości wychowawcze. Nie można skupiać się tylko na tym, że Kościół chce nauczać swojej doktryny. Religia ma także pomagać rodzicom w wychowaniu dzieci.

 

Jak zmieniła się religia i praca katechetów w ciągu ostatnich trzech dekad?

 

Przez pierwsze lata religii uczono jeszcze według programu z lat 70. Nawiązywał on do innej rzeczywistości, do nauczania w salkach. Autorzy podręczników starali się dostosować do potrzeb uczniów, chociażby przez kolorową szatę graficzną. Sporo zmieniło się w 2001 r., kiedy otrzymaliśmy nasze dyrektorium katechetyczne, pojawiła się też podstawa programowa i nowy program nauczania religii. Od tej pory to nauczanie zostało bardzo mocno zintegrowane z edukacją szkolną. W podstawie i programie uwzględniono takie same terminy, jakich używa się w dokumentach oświatowych. Uwzględniono też korelację międzyprzedmiotową, aby nauka religii nie była czymś wrzuconym z zewnątrz, na siłę, ale wpisywała się w dialog międzyprzedmiotowy oraz integralne działanie szkoły.

Na minus zmienił się kontekst poziomu religijności i sposobu przeżywania wiary przez ludzi i całe rodziny. Wielu uczniów ma fundamentalne braki w wiedzy religijnej. Nie jesteśmy w stanie nadrobić ich w ciągu dwóch godzin tygodniowo. Potrzebujemy wsparcia rodziców. Pierwotnie mieliśmy pełnić rolę wspomagającą i udzielać wsparcia. Okazuje się jednak, że często musimy pracować z uczniem od podstaw i to jest chyba ten największy trud. Brakuje nam oparcia w rodzinach. To, co przekazujemy, nie jest rozwijane w domach, nierzadko wręcz jesteśmy torpedowani z naszymi treściami. Rodzice posyłają dzieci na religię, lecz sami bardzo często nie zgadzają się z treściami, których my nauczamy. Środowiska wychowawcze, a więc rodzina, parafia i szkoła powinny mówić jednym głosem, ale jest inaczej. To widać na lekcjach religii.

 

Trudno katechizować dziś dzieci i młodzież? Jak dotrzeć do pokolenia, o którym mówi się, że jest znudzone, zachłyśnięte nowymi technologiami, często niewierzące...?

 

To pokolenie technicznie jest bardzo sprawne. Młodzi potrafią obsługiwać różne programy i aplikacje, ale brakuje im formacji ogólnoludzkiej. Są też mniej sprawni w relacjach między sobą i z Panem Bogiem. Tu jest bardzo dużo do zrobienia. Pewne sprawy są wręcz nie do nadrobienia, jeśli w rodzinach czegoś brakuje, jeśli pojawiają się w nich problemy. Brak rozmów i wychowania owocuje trudnościami. Jednocześnie widać w młodych pewien głód. Kiedyś usłyszałam, że „najczęściej uwagi dostają ci, którzy potrzebują uwagi” i staram się o tym pamiętać. W przypadku zbuntowanych uczniów od katechety wymaga się szczególnej mądrości i wyrozumiałości. Trzeba zrozumieć, że często ci, którzy publicznie się buntują, chcą być dostrzeżeni, porozmawiać o swoich wątpliwościach. To dla nas, katechetów, dobry znak. Skoro uczniowie się buntują i dają zauważyć, to znaczy, że pragną, byśmy zajęli się ich problemami.

 

Wiele osób używa zamiennie pojęć katecheza i lekcja religii. Warto przypomnieć, że to nie jest to samo...

 

Tak, lekcja religii jest tylko pewną formą katechezy, ale nie jest tożsama z pełną katechezą, czyli wychowaniem w wierze. Taką definicję katechezy dał Jan Paweł II w adhortacji „Catechesi Tradendae”. W naszych uczniach czasami wcale nie widzimy tej wiary, z drugiej strony oni wcale nie muszą być wierzący, żeby być na lekcji religii. Skoro nie ma w nich wiary, to trudno wychowywać w wierze. Lekcja religii nie będzie więc wychowywać w wierze, ale za to w genialny sposób może przekazać wiedzę ważną dla budowania moralności chrześcijańskiej. Lekcja religii nie wprowadzi w tajemnice naszej wiary, nie sprawi, że ktoś, kto nie korzysta z sakramentów, nagle będzie żył pełnią wiary.

Trzy dekady temu zakładano, że katecheza nie zniknie całkowicie z parafii, ale będzie prowadzona jako coś dodatkowego dla tych, którym nie wystarczą lekcje religii w szkole, którzy chcą przeżywać swoją wiarę pełniej poprzez przyjmowanie sakramentów. W praktyce katecheza parafialna zachowała się tylko w szczątkowej formie i jest prowadzona najczęściej dla przystępujących np. do sakramentu bierzmowania czy małżeństwa. Katecheza powinna dotyczyć wszystkich, nie tylko dzieci i młodzieży. Jeśli dorośli nie są dobrze uformowani, trudno oczekiwać, że odpowiednio ukształtują swoje pociechy.

Tracimy bardzo mocno, jeśli nazywamy lekcje religii katechezą. Po pierwsze, środowiska niesprzyjające Kościołowi szybko wytkną nam kościelne czy wręcz „kościółkowe” działanie. Będą narzekać, że Kościół „wciska się” do szkoły ze swoją indoktrynacją. Po drugie, osoby wierzące i bardzo pobożne, utożsamiając katechezę z lekcją religii, mogą mieć mylne oczekiwania. Potrafią się czasem obrażać na katechetów za robienie sprawdzianów, za wymagania. Tłumaczą: „przecież mój syn jest ministrantem, a córka bielanką”, oczekując za to oceny celującej. My, jako katecheci, mamy w szkole inne zadania: nie oceniamy praktyk i wiary, ale wiedzę i umiejętności.

I jeszcze jedno... Nie bez powodu w dokumentach oświatowych czy na podręcznikach nie znajdziemy pojęcia „katecheza”. Wszędzie widać: „lekcja religii” i „nauczyciel religii”.

 

Coraz częściej słychać o wypisywaniu uczniów z lekcji religii. Nieletnich wypisują rodzice, pełnoletni robią to samodzielnie... Dlaczego tak się dzieje?

 

Dziś zbyt mocno ufa się dzieciom i młodzieży. Pozwala, by dziecko rządziło całym procesem wychowawczym, stawia się je w centrum, zapominając, kto kogo wychowuje. Czasem to dziecko rządzi w różnych kwestiach, także wychowawczych. Kiedy mówi, że lekcje religii są nudne lub katecheta jest zły, nikt nie docieka przyczyn takiej opinii. Rodzice, chcąc się przypodobać, wypisują je z religii. Często bywa, że oni sami nie traktują poważnie tych lekcji lub patrzą na nie „użytecznie” - są im potrzebne tylko przed Pierwszą Komunią św. i bierzmowaniem. Potem uważają, że można już pociechę wypisać, żeby się nie przemęczała.

Dlaczego uczniowie mają uwagi co do lekcji religii? Jeden ma za złe, że katecheta nie przykłada się do obowiązków, niczego nie wymaga, tylko włącza filmy i jest trochę kumplem. Uczeń na wyższym poziomie religijności i sumienności będzie się wtedy buntował, bo stwierdzi, że tak nie powinno być. I ma rację! Jest jednak cała masa młodych, którzy powiedzą, że katecheta jest zły, bo za dużo wymaga i jest bardzo systematyczny. Uczeń, który nie chce nic robić na religii, zaczyna się wtedy stawiać, ucieka od obowiązków i żąda wypisania. Szkoda, że rodzice nie szukają przyczyn takich sytuacji i nie rozmawiają o tym. Za dużo filmów na religii? To nie oznacza, że katecheta jest nieprzygotowany do lekcji. Trzeba pytać o ich treść. Może się okazać, że film był zaplanowaną pomocą dydaktyczną. Za dużo rozmów i dyskusji na lekcji? A może to sposób katechety, by pozwolić uczniom na wypowiedzenie się i wspólne dochodzenie do wniosków?

 

Co trzeba zmienić w prowadzeniu lekcji religii? Jakie zadania stoją dziś przed wydziałami katechetycznymi i samymi katechetami?

 

Mamy wsłuchiwać się w uczniów. Niezależnie od stażu pracy, trzeba być świadomym zachodzących zmian. Nie można uczyć z notesika sporządzonego 30 lat temu. Należy zmieniać metodykę i podejście do uczniów. Trzeba też wiedzieć, że często przez pryzmat osoby i zaangażowania katechety ocenia się Kościół. Powinniśmy być odpowiedzialni za to, co robimy i jak robimy. Jako katecheci, na gruncie naszych diecezji, mamy różną formację metodyczną i duchową, ale nie zwalnia to nas z nieustannego samokształcenia i dokształcania się w tym, czego potrzebują nasi uczniowie.

Może teraz podpadnę niektórym, ale uważam, że łatwiej pracuje się katechecie z wyboru. Wtedy swoją misję pełni się z oddaniem, zaangażowaniem i zadowoleniem. Trudniej mają ci, którzy do szkoły trafiają z lekkiego przymusu, bo np. kazał proboszcz albo władze zgromadzenia. Czasem za takim naciskiem idzie pewne niezadowolenie, czy też mniej rzetelne spełnianie obowiązków. Wszyscy katecheci, nawet ci, którzy niekoniecznie cieszą się, że trafili do szkoły, z ludzkiej uczciwości powinni pamiętać, że skoro mają za to wynagrodzenie, niech swoją pracę wykonują porządnie!

 

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Wawryniuk

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Spotkanie środowisk twórczych


22 września Dom Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach był miejscem inauguracji działalności Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Diecezji Siedleckiej. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w intencji twórców kultury sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy w kościele w Kotuniu. Program spotkania w DPT obejmował m.in. prelekcje i koncert. [fot. ks. Marek Weresa]

FOTOGALERIA

Na chwałę Pana Boga


Od 18 do 20 września trwało w Siedlcach muzyczne święto - Hosanna Festival. Przez trzy dni na chwałę Boga śpiewali zarówno profesjonalni muzycy, jak i ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z muzyką chrześcijańską. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


Konkurs wiedzy biblijnej
1 września ruszyła rejestracja uczniów do 24 edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej, którego terminarz (z powodu pandemii) został zmieniony z wiosennego na jesienny.
więcej »
X Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn
Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Siedleckiej zaprasza do udziału w jubileuszowej - X Diecezjalnej Pielgrzymce Mężczyzn do Pratulina, która odbędzie się jak zawsze w pierwszą niedzielę października w sanktuarium bł. Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy.
więcej »
 

POLECAMY


Prosta modlitwa
Modlitwa nie jest zaklęciem spełniającym prośby. Jest za to wyjątkowym i autentycznym obcowaniem z Bogiem, które wymaga zaufania i bliskości.
więcej »
Zniszczyć świętego
23 września Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie św. o. Pio. Jego droga do świętości nie była łatwa.
więcej »
Rekolekcje dla kapłanów
„Trudności w radosnym i twórczym przeżywaniu kapłaństwa” to temat rekolekcji dla księży w Loretto, które odbędą się w dwóch terminach: 12-15 października i 3-6 listopada.
więcej »
Motocykliści do Pratulina
Diecezjalne Duszpasterstwo Motocyklistów zaprasza motocyklistów na Pielgrzymkę Motocyklową Mężczyzn do Pratulina. Odbędzie się ona 4 października.
więcej »
Nie ma czasu na nudę
Mamy kolejny przewodnik zachęcający do odkrywania piękna miejsca, w którym żyjemy. Poręczna książeczka „Z Drozdem i Zbirkiem przez Łuków i okolice” jeszcze pachnie świeżością, a już zdobyła serca czytelników.
więcej »
Pokażą nasze zabytki
W każdy piątek o 19.45 w TVP Warszawa program o zabytkach diecezji siedleckiej pt. „Sztuka cenniejsza niż czas”. Zachęcamy do oglądania!
więcej »
 

SONDA

 

Czy istnieje recepta na wychowanie?

najważniejsza jest miłość do dziecka i mądrość w jej okazywaniu

liczy się konsekwencja i spójne spojrzenie rodziców

trzeba dbać o emocjonalną więź z dzieckiem, jakość wspólnie spędzanego czasu

lepiej polegać na intuicji

nie ma recepty na sukces wychowawczy



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR