27 września 2020 r. Imieniny obchodzą: Damian, Wincenty, Kosma

Pogoda: Siedlce

Numer 39
24-30 września 2020r.

menu

NEWS

W bieżącym wydaniu m.in. wiele konkursów, w których do wygrania są ciekawe książki. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Światowy Dzień Chorego

5 lutego 2020 r.

Pomoc od Maryi


fot. PIXABAY.COM

Nazywamy Ją Uzdrowieniem chorych, Cudowną Lekarką i Nadzieją cierpiących. Przez Jej czułe dłonie chętnie zawierzamy tych, którym zabrakło zdrowia. Ona nigdy nie zawodzi…

Podświadomie czujemy, że Matka Najświętsza z czułością patrzy na wszystkich chorych, że ludzie cierpiący są Jej bardzo bliscy. - Aby się o tym przekonać, najpierw wróćmy do Ewangelii. Przypomnijmy sobie Maryję stojącą pod krzyżem. Ona nas rozumie, bo sama doświadczyła przeogromnego cierpienia i bólu. Matka Boża jednocześnie uczy nas nadziei. Przypomina, że krzyż i śmierć nie są końcem, że potem jest zmartwychwstanie - zauważa oblat o. Jarosław Kędzia. Zakonnik od kilku lat posługuje w kodeńskim sanktuarium. Na co dzień obserwuje ludzi, którzy szukają ratunku u Królowej Podlasia. - Widać to szczególnie podczas lipcowego odpustu, połączonego z diecezjalnym dniem chorego. Pielgrzymi szukają bliskości Matki Bożej. W ciszy klęczą lub siedzą przed Jej cudownym obrazem. Od Niej czerpią siły i pokój serca. Ona jest z Nimi, a oni z Nią - opowiada o. Jarosław.

Dlaczego prosimy Boga o uzdrowienie za wstawiennictwem Maryi? - Bo wierzymy w Jej bliskość, czułość i obecność. Ufamy w Jej protekcję - dopowiada zakonnik.

 

Kartki z prośbami

- Bez wsparcia i błogosławieństwa Maryi nie ma co ruszać na szpitalne oddziały. Tak, jak wielu z nas, ja również proszę Ją o wsparcie. Mam ufność w Jej pomoc. Do Niej jakoś łatwiej i śmielej nam iść niż bezpośrednio do Boga. Szukam Jej orędownictwa szczególnie w trudnych chwilach, gdy potrzebuję ukojenia, pomocy i rady - przyznaje ks. Piotr Krasuski, kapelan szpitala powiatowego w Wołominie.

Placówka, w której posługuje nosi imię… Matki Bożej Nieustającej Pomocy. - Szpital do niedawna nie miał swojej nazwy. Próbujemy robić wszystko, by cześć należna naszej Patronce była mocno rozpowszechniona i docierała do jak największej liczby ludzi. W szpitalnej kaplicy również króluje Matka Boża Nieustającej Pomocy. W modlitwie nowennowej zanoszone są do Niej dziesiątki próśb. Kartki z intencjami piszą nie tylko pacjenci szpitala, ale także ich bliscy, osoby z personelu i ci, którzy okazyjnie odwiedzają naszą placówkę, odbywając w niej np. jakieś badania. W tych prośbach czuć wielką pokorę. Najczęściej zaczynają się od słów: „Matko Boża spraw…”, „Maryjo dopomóż…”, „MB Nieustającej Pomocy dziękuję Ci za…” - opowiada ks. Piotr.

 

Rzadszy widok

- Do Maryi idziemy jak do ziemskiej matki. Czujemy, że jest sens zwracać się do Niej w naszych sprawach i jednocześnie wierzyć i ufać, że zostaną one wysłuchane oraz przyjęte. Chodząc po oddziałach, widzę ludzi z różańcem w ręku, spostrzegam go położonego na szafkach i stolikach. Najczęściej modlą się na nim osoby starsze i w średnim wieku, młodzi zdecydowanie rzadziej. To najprostsza modlitwa. Wielu z nas ma zakodowane jeszcze z czasów dzieciństwa czy młodości, z katechezy lub rodzinnego domu, że różaniec to potężna broń, że można przez niego uprosić wiele łask. Mam nadzieję, że to przywiązanie do różańca nie zaniknie, bo ludzi trzymających go w ręku jest chyba coraz mniej - mówi ks. P. Krasuski.

W podobnym tonie wypowiada się też moja znajoma siostra franciszkanka, która pracuje jako pielęgniarka w jednym z dużych warszawskich szpitali. - Nie spotykam pacjentów odmawiających różaniec. Przypomina mi się tylko jeden mężczyzna, który czekał na przeszczep serca. Jego stan był bardzo ciężki. Wspominam jego oczy, tak pełne nadziei. Czas oczekiwania wypełniał przesuwaniem paciorków. Upragnione serce dostał w dniu urodzin Matki Bożej (8 września). Mimo różnych trudności żyje i ma się dobrze - opowiada siostra.

 

Kojąca bliskość

Wspominam też pewną starszą schorowaną kobietę, która trafiła do ośrodka opiekuńczego. Była leżąca, wymagała całodobowej opieki. Gdy odwieziono ją do placówki, na pytanie, czego potrzebuje, odpowiedziała: przywieźcie mi różaniec. Kiedy go otrzymała, ucałowała krzyżyk i od razu zaczęła się modlić, nie zważając na to, co działo się wokół niej…

Dlaczego ludzie chorzy przywołują Matkę Bożą? Bo wierzą, że Ona może wiele zdziałać. Tak po ludzku, w pierwszej kolejności prosimy o uzdrowienie, nierzadko o cud; potem o siły, aby godnie i z wiarą przejść przez to, co na nas spotkało, by umieć pogodzić się z wolą Bożą. Na chorobę nie ma mądrych i uczonych. W jej obliczu każdy staje się malutki, słaby i bezbronny. W takich sytuacjach brakuje słów. Choroba to nasza ludzka Kalwaria. Bez Maryi trudno byłoby na niej wytrzymać. Jej bliskość jest nieoceniona i niestety… niedoceniona.

 

Zaklinanie rzeczywistości

Własna lub cudza choroba jest dla nas egzaminem z wiary i miłości względem Boga oraz ludzi. W takich chwilach nie można powiedzieć: już nic nie mogę zrobić.

 

Moi rozmówcy podpowiadają: zawsze możemy się modlić i być przy chorych. - Pamiętam sytuację, gdy bp Edward Dajczak przyszedł do szpitala i spotkał się z rodzicami, którzy czuwali przy chorym na nowotwór dziecku. Wszyscy zastanawiali się, co im powie. A on nic nie mówił, tylko był z nimi. Tu nie pomoże poklepywanie po plecach czy tanie pocieszenia. Tu potrzebna jest ewangelia bliskości. Warto uczyć się tego od Matki Najświętszej - podkreśla o. Jarosław.

Zauważa, że współczesny człowiek coraz częściej jak ognia unika choroby i odwiedzania ludzi cierpiących. Na temat starości opuszczamy zasłonę milczenia. Udajemy, że nie będzie nas dotyczyć, trwamy w mylnym przekonaniu, że zawsze będziemy zdrowi, piękni i sprawni.

- Wierzymy w chrześcijaństwo bez krzyża i bez cierpienia. Ten trend jest teraz bardzo popularny z wielu przyczyn. Uważamy, że zawsze ma być w naszym życiu fajnie i radośnie, a gdy zdarzy się jakieś cierpienie, wpadamy w rozpacz i kryzys, zaczynamy się przysłowiowo sypać… - mówi o. J. Kędzia.

 

Docenić to, co się ma

- Nie ma życia bez krzyża, ale on nie jest tragedią. Nie wierz w ewangelię sukcesu. Jeśli nie chcesz przyjąć krzyża, twoja wiara jest niepełna - usłyszałam od pewnie siostry zakonnej.

- Trzeba nam nauczyć się żyć z krzyżem. Człowiek, który od niego ucieka, zawsze pozostanie nieszczęśliwy. Taki ktoś nie będzie potrafił docenić tego, co ma. Myślę, że chorzy uczą nas cenić wartość życia i możliwości, jakie ono daje. Oni uczą doceniać własne zdrowie, jakiekolwiek by ono nie było - przekonuje oblat.

Czy przeciętny Polak jest jeszcze przykładem na to, że „jak trwoga, to do Boga”? Z opowiadań moich rozmówców wychodzi na to, że nie zawsze tak bywa.  - Największe moje obawy dotyczą ludzi młodych. Laicyzacja jest widoczna coraz bardziej, szczególnie jeśli chodzi o młode pokolenia. Widzę to przede wszystkim na oddziale położniczym i dziecięcym. Dostrzegam obojętność na sprawy wiary, sakramenty, osobę kapelana, a co za tym idzie, także na nabożeństwo do Matki Bożej. Trzeba mieć nadzieję, że Ona nad nami czuwa i nie dopuści, by zgasła w nas wiara w Boga. Bez niej trudno przechodzić przez życiowe cierpienia. Przekonuję się o tym na co dzień. Chorzy, którzy nie mają oparcia w Bogu, zdecydowanie trudniej przeżywają cierpienie i ból. Oni o wiele bardziej doświadczają rozpaczy i bezsensu. Mam nadzieję, że nie doczekamy czasów, gdy kapelan szpitalny zostanie uznany za osobę niepotrzebną i gdy ludzie całkowicie zapomną o Bogu - mówi ks. Piotr.

 

Zmienia się, ale nie kończy

- Dziś chcemy życia bez cierpienia. Za wszelką cenę dążymy do uśmierzenia bólu, trwania w jak największym komforcie, pokładamy ufność w lekach… To dobrze, bo trzeba dbać o swoje zdrowie, ale z drugiej strony należy pamiętać, że cierpienie, choroba i starość są wpisane w naszą naturę. Czy tego chcemy, czy nie, zmierzamy ku śmierci. Na życie trzeba patrzeć z perspektywy wieczności. Są tacy, którzy zrobią wszystko, by jak najdłużej utrzymać je w najlepszej kondycji. Niestety, skupiając się na tym zbyt mocno, zapominają, że ludzkie życie zmienia się, ale nie kończy - tłumaczy o. Jarosław.

Współczesny człowiek coraz częściej nie potrafi pogodzić się z upływającym czasem, nie umie zaakceptować tego, że jego ciało ulega zmianie. Nie przyjmuje prawdy o ludzkiej naturze. Łatwiej mu powiedzieć, że choroba to kara, a cierpienie zsyła Bóg, niż to, że akceptuje swoją przemijalność i zniszczalność.

- Pamiętam pewien wywiad z Grzegorzem Markowskim. Lider Perfectu przyznał, że nie maluje swoich siwych włosów, bo nie wstydzi się pokazać, że się starzeje. Zaakceptował też fakt, iż na scenie nie może już robić tego wszystkiego, co robił przed laty. To ważne spostrzeżenie. Z biegiem lat doskwiera nam coraz więcej dolegliwości, zmieniamy się fizycznie… Trzeba to zaakceptować i przeżyć, a nie udawać kogoś wiecznie młodego - radzi o. Jarosław.

Na koniec wskazówka od ks. Jana Kaczkowskiego: „Może brutalnie to zabrzmi, ale śmierć jest wpisana w nasze życie, jak wszystko inne. Starsi księża mówili: Stary musi umrzeć, a młody - może. Nie sprzeciwiajmy się oczywistym faktom, że ludzie umierają”.

AWAW

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Spotkanie środowisk twórczych


22 września Dom Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach był miejscem inauguracji działalności Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Diecezji Siedleckiej. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w intencji twórców kultury sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy w kościele w Kotuniu. Program spotkania w DPT obejmował m.in. prelekcje i koncert. [fot. ks. Marek Weresa]

FOTOGALERIA

Na chwałę Pana Boga


Od 18 do 20 września trwało w Siedlcach muzyczne święto - Hosanna Festival. Przez trzy dni na chwałę Boga śpiewali zarówno profesjonalni muzycy, jak i ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z muzyką chrześcijańską. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


Konkurs wiedzy biblijnej
1 września ruszyła rejestracja uczniów do 24 edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej, którego terminarz (z powodu pandemii) został zmieniony z wiosennego na jesienny.
więcej »
X Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn
Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Siedleckiej zaprasza do udziału w jubileuszowej - X Diecezjalnej Pielgrzymce Mężczyzn do Pratulina, która odbędzie się jak zawsze w pierwszą niedzielę października w sanktuarium bł. Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy.
więcej »
 

POLECAMY


Prosta modlitwa
Modlitwa nie jest zaklęciem spełniającym prośby. Jest za to wyjątkowym i autentycznym obcowaniem z Bogiem, które wymaga zaufania i bliskości.
więcej »
Zniszczyć świętego
23 września Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie św. o. Pio. Jego droga do świętości nie była łatwa.
więcej »
Rekolekcje dla kapłanów
„Trudności w radosnym i twórczym przeżywaniu kapłaństwa” to temat rekolekcji dla księży w Loretto, które odbędą się w dwóch terminach: 12-15 października i 3-6 listopada.
więcej »
Motocykliści do Pratulina
Diecezjalne Duszpasterstwo Motocyklistów zaprasza motocyklistów na Pielgrzymkę Motocyklową Mężczyzn do Pratulina. Odbędzie się ona 4 października.
więcej »
Nie ma czasu na nudę
Mamy kolejny przewodnik zachęcający do odkrywania piękna miejsca, w którym żyjemy. Poręczna książeczka „Z Drozdem i Zbirkiem przez Łuków i okolice” jeszcze pachnie świeżością, a już zdobyła serca czytelników.
więcej »
Pokażą nasze zabytki
W każdy piątek o 19.45 w TVP Warszawa program o zabytkach diecezji siedleckiej pt. „Sztuka cenniejsza niż czas”. Zachęcamy do oglądania!
więcej »
 

SONDA

 

Czy istnieje recepta na wychowanie?

najważniejsza jest miłość do dziecka i mądrość w jej okazywaniu

liczy się konsekwencja i spójne spojrzenie rodziców

trzeba dbać o emocjonalną więź z dzieckiem, jakość wspólnie spędzanego czasu

lepiej polegać na intuicji

nie ma recepty na sukces wychowawczy



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR