15 listopada 2019 r. Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold

Pogoda: Siedlce

Numer 46
14-20 listopada 2019r.

menu

NEWS

Zachęcamy naszych drogich czytelników do śledzenia cyklu artykułów pt. Zza klauzury. W drugim odcinku - o tym, czym jest adoracja Najświętszego Sakramentu!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

O życiu z FASD

29 października 2019 r.

Opowiem o Kasi


fot. PIXABAY.COM

Chociaż opowieść o Kasi to przede wszystkim historia uratowania życia dziecka obciążonego FASD (Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych), wyczytać z niej można, co znaczy prawdziwa miłość.

Usłyszeć ją można było podczas tegorocznego Forum Nauczycieli, Rodziców i Wychowawców, które odbyło się w Siedlcach we wrześniu br., z ust Katarzyny Kałamajskiej-Liszcz oraz Kasi Liszcz. K. Kałamajska-Liszcz jest historykiem sztuki. W 1995 r. razem z mężem - śp. Krzysztofem Liszczem - założyła Instytut Terapeutyczny zajmujący się pomocą dzieciom z FAS (Płodowym Zespołem Alkoholowym) i ich rodzinom. K. Liszcz prowadzi blog „Codziennik życia z FAS”. Na pytanie, o czym marzy człowiek, który przemierzył tak nieprawdopodobną drogę do walki o siebie, ma jedną odpowiedź: - Stworzyć wyspę pozytywnego myślenia, by dać ziarno nadziei, że można - nie trzeba, ale można. Kasia urodziła się 11 marca 1986 r. Była 27-tygodniowym wcześniakiem, ważącym 900 g, mierzącym 34 cm długości. Ze szpitala wypisano ją po trzech miesiącach. Nie miała w tym czasie żadnego kontaktu ze swoją mamą. - To sukces medycyny i Kasi, że walczyła o życie i przeżyła. Jej mama, która była osobą uzależnioną od alkoholu, zmarła trzy miesiące później.

Dziewczynka trafiła do domu małego dziecka. Rozdzielona z bratem, który miał wtedy cztery lata, była tutaj do 25 miesiąca życia - mówi K. Kałamajska-Liszcz o trudnym życiowym starcie. To czas nawracających chorób, licznych infekcji, z powodu których dziecko czterokrotnie trafiało do szpitala na długoterminowe leczenie. Za trzecim razem Kasia została zakażona żółtaczką i musiała być hospitalizowana na oddziale zakaźnym.

- 21 kwietnia 1988 r., kiedy miała 25 miesięcy, przybyła do naszego domu. Rozwojowo nie przekroczyła czwartego miesiąca życia. Była dzieckiem leżącym, nieprzemieszczającym się. Mając ponad dwa lata, nie potrafiła siadać ani nawet przekręcać się. Nie gryzła, nie mówiła, nie wchodziła w relacje. Ważyła 7,4 kg, miała 82 cm wzrostu. Była też dzieckiem bez imienia. Diagnoza lekarska była krótka: encefalopatia w okołoporodowym uszkodzeniu mózgu. Nikt nie mówił, że to uszkodzenie spowodowane zostało alkoholem - opowiada K. Kałamajska-Liszcz. Z perspektywy osoby oddanej pomocy dzieciom obarczonym FAS jest przekonana, że ich dramat lepiej i pełniej oddaje rzadziej stosowany termin Zespół Płodu Alkoholizowanego.

 

Wiara, nadzieja, miłość

Odpowiadając na pytanie, jak w tamtym czasie rodziców adopcyjnych przygotowywano do tej roli - trudnej ze względu na dziecko tak mocno obciążone, K. Kałamajska-Liszcz nie ukrywa, że na każdym kroku słyszeli powątpiewanie w sensowność takiej decyzji, począwszy od najbliższych w otoczeniu, po specjalistów. - Dobrze pamiętam rozmowę z lekarką z domu dziecka, która z pozycji świeżo obronionego doktoratu powiedziała, że nie pojmuje naszej decyzji, bo przecież to dziecko nigdy nie usiądzie, nie będzie mówić. Że powinniśmy adoptować inne - wspomina.

Liszczowie należeli wówczas do Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie, byli też zaangażowani w Ruch Spotkań Małżeńskich. Adoptując Pawła, starszego brata Kasi, dowiedzieli się, że ma siostrę, ale z powodu głębokiego upośledzenia nie podlega ona adopcji. - Po odmowie adopcji Kasi pojechaliśmy z Pawłem na rekolekcje oazowe. W trakcie modlitwy medytacyjnej, w którą wprowadzał nas kapłan, nagle usłyszałam w sobie nie swoją myśl: „weź to chore dziecko”. Powtarzało się to jak bicie dzwonu. Nie byłam do tego gotowa - miałam w planach doktorat z historii sztuki, inne plany na życie. Nie czułam się też kompetentna do takiej roli - przyznaje K. Kałamajska-Liszcz, dodając, że jej „fiat” nie było proste. Szalę argumentów „za” ściągała w dół szala argumentów, po ludzku rzecz biorąc, przeciw. - Pomógł mi spowiednik, który powiedział tak: jeżeli to wola Boga, żebyście wzięli to chore dziecko, to z chwilą, kiedy podejmiecie decyzję, będzie w was spokój i radość. Postanowiliśmy się pomodlić do Boga o prowadzenie. W czasie modlitwy mąż otworzył Pismo Święte i odczytał odnaleziony fragment Listu św. Pawła do Koryntian: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone, i to, co [w ogóle] nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (1 Kor 1,27-29). Uczucie radości, jakie wówczas oboje przeżyliśmy, było dotąd mi nieznane i chyba nigdy później tak intensywnej radości nie przeżyłam. To radość wszechogarniająca - podsumowuje K. Kałamajska-Liszcz. Następnego dnia pierwszym pociągiem o 4.00 rano mąż pojechał do Łodzi i odnalazł Kasię w szpitalu zakaźnym.

 

Walka o życie

Przyjazd Kasi do domu rozpoczął trudny etap walki o jej życie. Ale jak przyznaje jej mama, w tym dziecku, które przez dwa lata było traktowane jak roślinka i pozostawione samo sobie, wola przetrwania była tak silna, że ratowało się przed śmiercią, jak mogło. - Kasia była wbita w rytm instytucji, nie miała zabawek, nikt się nią nie zajmował. A jednak w swoim osamotnieniu dostarczała sobie ciągle informacji w zakresie wszystkich modalności, ratując mózg. W naszym odbiorze nie wyglądało to jednak dobrze: miała okropnego zeza, otwarte usta, ślinotok i powtarzała raz po raz te samy gesty - choć jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że podejmuje stymulacje różnych zmysłów, żeby przetrwać - wspomina K. Kałamajska-Liszcz. I tak, orzeczono u niej czterokończynowe porażenie z przewagą uszkodzenia prawej strony. Na przemieszczanie się pozwalał ruch sprawnej łopatki. Kasia ruszała nią wytrwale, cierpliwie, milimetr po milimetrze przesuwając się do boku łóżeczka. Mając zaburzony odruch źreniczny, widzenie konturów i szczegółów, stymulowała swój wzrok. Np. lewą rączką zasłaniała i odsłaniała oczy, machała rączką, rozcapierzała i ściskała paluszki, wyciągała z buzi nitkę śliny i bawiła się nią. - Dzięki Kasi wiem, że dzieci są genialne i że trzeba zastąpić te ich działania powtarzalną stymulacją - powtarza K. Kałamajska-Liszcz z uwagą, że lata temu jako rodzice uczący się opieki nad tak mocno obciążonym dzieckiem zachowania Kasi bardziej skłonni byli traktować jako niepokojące niż życiodajne. Tym bardziej, że dziewczynka nie umiała wchodzić w relacje. Np. brana na ręce, wyginała się i szukała sufitu. Z czasem dowiedzieli się, że sufitowanie to odruch szukania bezpiecznej sfery, którą była ta poznana najlepiej przez dziecko przez dwa lata leżące w łóżeczku. - Mąż był lekarzem psychiatrą i potrafił się przeciwstawić propozycji, by Kasię wyciszyć farmakologicznie. Początkowo zresztą sami też staraliśmy się ograniczać te zachowania, np. obkładałam łóżeczko dookoła poduszeczkami, żeby nie waliła w barierkę. Dziś wiem, że te aktywności podtrzymywały metabolizm informacyjny. Ścieżki nerwowe pracowały, nie obumarły - opowiada.

 

Źródło większe od nas

Liszczowie trafili do instytutu w Kalifornii diagnozującego dzieci z uszkodzeniami mózgu. Za diagnozą i rozpoznaniem uszczegółowiającym, które funkcje są upośledzone, poszedł program rehabilitacji - bardzo dokładnie zaplanowany i rozpisany, a przy tym wymagający niezwykłej konsekwencji, wręcz walki. Ponieważ Kasia do drugiego roku życia rozwijała się bez relacji, podstawą stało się budowanie relacji z osobą, która wzięła na siebie rolę matki. - Ks. Krzysztof Grzywocz, definiując termin „spotkanie”, tłumaczył, że to takie „tkanie relacji”. W rehabilitacji Kasi chodziło właśnie o to. Główną osobą w tym procesie byłam ja, ale nie bylibyśmy w stanie zrobić tego bez wolontariuszy - opowiada K. Kałamajska-Liszcz, tłumacząc, że przez dom każdego dnia przewijało się ich bez liku. Byli pretekstem, by do dziecka przyprowadzić świat, do którego Kasia nie była w stanie wyjść. - Najpierw trzeba było zbudować bezpieczną więź, a potem w jej ramach tworzyć środowisko neurologiczne dla rozwoju mózgu wspartego dietą i dotlenieniem - dopowiada.

Droga nie była prosta, ale Kasia wiedziała, że w każdym momencie jest przy niej mama, a rekompensatą za ciężką pracę - zachwyt postępami, które robiła.

- Siódme urodziny Kasi. Msza w naszym mieszkaniu, pełno wolontariuszy… W momencie podniesienia, kiedy zapadła cisza, Kasia wstała i powiedziała: wielka jest radość moja, a spełnieniem jest miłość. My wszyscy wiedzieliśmy, że ta wypowiedź płynęła ze źródła większego od nas - podsumowuje K. Kałamajska-Liszcz. 

LI

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

III Forum Miłosierdzia


9 listopada w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach odbyło się III Forum Miłosierdzia, zorganizowane przez Caritas Diecezji Siedleckiej. Wydarzenie było formą podziękowania darczyńcom, którzy na co dzień wspierają organizację. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Konkurs Pieśni Patriotycznej


13 listopada odbył się Konkurs Pieśni Patriotycznej „Patriota 2019” zorganizowany przez Caritas Diecezji Siedleckiej. Wystąpiły dzieci i młodzież z terenu diecezji siedleckiej. Koncert był bardzo zróżnicowany, śpiewali soliści, ale nie zabrakło też wieloosobowych chórów i zespołów. Uczestnikom towarzyszyły również instrumenty, była gitara, skrzypce a nawet akordeon. Wszystkich połączył duch patriotyzmu i pamięć o tych, którzy zapłacili najwyższą cenę za wolność naszej ojczyzny. [fot. Monika Król]

PATRONAT "ECHO"


Przegląd teatrów obrzędowych
23 listopada w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Mordach po raz trzeci odbędzie się Regionalny Przegląd Teatrów Obrzędowych.
więcej »
Duchowy prezent św. Mikołaja
Już po raz trzeci Bractwo Różańcowe Akademii Młodzieżowej przy parafii św. Mikołaja w Lublinie organizuje akcję „Duchowy prezent św. Mikołaja”.
więcej »
 

POLECAMY


Szlakiem kontrowersji
Jezuita o. Zygmunt Kwiatkowski SJ, duszpasterz i rekolekcjonista, przez ponad 30 lat był misjonarzem w Syrii i na Bliskim Wschodzie. O objawieniach, jakie miały miejsce we wspólnocie Sióstr Służebnic Eucharystii w japońskim mieście Akita, opowiedział po odbyciu kilku duszpasterskich wypraw do tego egzotycznego kraju.
więcej »
Święte patrzenie
Kontemplacja Chrystusa i świata stworzonego przez Boga ma przemieniającą i uzdrawiającą moc - uświęca nasze patrzenie.
więcej »
Randka małżeńska
17 listopada w kościele św. Józefa w Siedlcach odbędzie się spotkanie ph. Randka małżeńska dla młodych małżeństw.
więcej »
Żniwo wielkie
Z uczciwością i w prostocie swe misyjne powołania podjęli dwaj karmelici bosi: br. Marceli Szlósarczyk i br. Ryszard Żak. Drogi wyznaczone przez Boga powiodły ich z południa Polski, znad rzeki Raby, nad jezioro Tanganika, do Burundi i Rwandy.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących;

uświadomienia sobie, że bieda ma różne oblicza;

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem;

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem;

naukę, że czasem mniej znaczy więcej.



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR