20 lutego 2019 r. Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

Pogoda: Siedlce

Numer 7
14-20 lutego 2019r.

menu

NEWS

W jaki sposób osoby niepełnosprawne mogą wnioskować o wsparcie z PFRON? Szczegóły w bieżącym numerze ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Wspomnienie

30 stycznia 2019 r.

Siostry Pana Boga

Przez ponad pół wieku w Hadynowie istniał dom zakonny Zgromadzenia Sióstr „Jedność” pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Gorliwą posługę i życzliwą obecność Teresek wierni parafii Matki Bożej Dobrej Rady wspominają do dzisiaj.

Wspólnota zakonna osiedliła się w Hadynowie w 1950 r., gdy parafią kierował ks. Ignacy Sopyło, proboszcz w latach 1948-1971. Można przypuszczać, że na jego zaproszenie. Gorliwy duszpasterz, wielki człowiek, który przeszedł gehennę niemieckiego obozu zagłady Dachau, doceniał ożywienie, jakie siostry wnosiły do miejscowej społeczności. „Kościół codziennie rozbrzmiewał modlitwą, śpiewem, Bóg odbiera chwałę, szczęśliwa nasza parafia. Chrystus Pan tak blisko ma dusze kochane i nigdy nie jest samotny” - odnotował z radością w kronice parafialnej, opisując rekolekcje zakonne dla nowicjatu Zgromadzenia Sióstr „Jedność”, które w hadynowskim kościele w pierwszych dniach sierpnia 1952 r. prowadził o. Anioł Dąbrowa Dąbrowski z Zakonu Braci Mniejszych w Serpelicach. Obsada domu zakonnego istniejącego w Hadynowie do 2004 r. była dość stabilna. Od początku mieszkały w nim cztery siostry: s. Helena Janusz (1892-1977), s. Jadwiga Bilska-Gemma (1916-2004), s. Apolonia Niemirka-Małgorzata (1917-2008) oraz s. Stefania Kryńska (1926- 2003).

Każda „specjalizowała się” w czymś innym. S. Helena była krawcową - haftowała obrusy, szyła bieliznę kielichową; znana była na okolicę z dobrej jakości puchowych kołder. S. Gemma zajmowała się katechizacją, dbała o wystrój kościoła, opiekowała się bielankami, ponadto posługiwała chorym jako siostra PCK. S. Małgorzata zajmowała się głównie kuchnią, pilnowała dzieci, opiekowała się też starszymi samotnymi osobami i zajmowała się ogrodem. Ciężka fizyczna praca na gospodarstwie to z kolei zadanie s. Stefanii. Poza s. Małgorzatą, która ostatnie lata życia spędziła w Siedlcach i tutaj została pochowana. Pozostałe siostry po śmierci spoczęły na hadynowskim cmentarzu.

W domu zakonnym nieco krócej mieszkały: s. Anna Sławatyniec (w latach 1994-1999) i s. Urszula Stefaniak (1989-1993), pracowały jako katechetki i posługiwały w kościele, m.in. troszcząc się o dekorację ołtarzy. Ostatnią z sióstr teresek skierowanych do Hadynowa była s. Genowefa Głaszczka, która m.in. opiekowała się starszymi siostrami.

 

Harmonijna wspólnota

Wspominając swój dość krótki pobyt w Hadynowie, s. A. Sławatyniec zaznacza, że dom zakonny zapamięta jako ostoję ciepła i ducha modlitwy. Mieszkające w nim siostry tworzyły szczególną rodzinę - zgodną i jednomyślną, co w połączeniu z charyzmatami, jakimi zostały obdarzone, sprawiło, że była to bardzo harmonijna wspólnota.

Pochodzący z Szawłów w parafii Hadynów ks. Roman Wojtczuk, obecnie proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Krzesku, pamięta, że siostry otaczano wielka estymą. - Były dobrym duchem parafii. Ludzie je bardzo szanowali - mówi z uwagą, że były też wielkim wsparciem duszpasterskim dla proboszczów. - Ks. kan. Zbigniew Zalewski nazywał je zapleczem modlitewnym parafii. Gdy ktoś dzielił się z nim swoim problemem, obiecywał: powiem siostrom, one się pomodlą i będzie dobrze - wspomina. To rozmodlenie teresek widział każdy. - Dużo wcześniej niż rozpoczynała się Msza św. s. Gemma już trwała przed Najświętszym Sakramentem. Przygotowanie, a potem dziękczynienie po Mszy pokazywało stan jej ducha - to opinia ks. prałata Eugeniusza Filipiuka, proboszcza parafii Zwiastowania NMP w Żelechowie, który miał okazję patrzeć na siostry z perspektywy ministranta.

 

Magnes w sercu

W sercach wielu osób mocno zapisała się postać s. Gemmy, a to z racji lekcji religii, które prowadziła nie tylko w Hadynowie, ale i okolicznych wsiach, do których dojeżdżała autobusem. Na twarzy miała wypisaną życzliwość i pokorę. Zawsze była uśmiechnięta. Kochała katechezę. A ją - kochały dzieci. - Nie było mowy o tym, by ktoś po zajęciach w szkole nie szedł na religię - potwierdza ks. E. Filipiuk, pamiętający dobrze atmosferę tych spotkań, barwne opowieści o kochającym Bogu i zawsze piękne dekoracje sali katechetycznej. Wywodzący się z Olszanki proboszcz parafii Świętej Trójcy w Rozbitym Kamieniu ks. Andrzej Ułasiuk nosi w pamięci obraz s. Gemmy zawsze „oblepionej” dziećmi. - Szkoła była na jednym końcu wsi, od strony Korczówki, a religia odbywała się w prywatnym domu na drugim krańcu, od strony Szydłówki. Musieliśmy przejść 2 km, a potem wrócić - śmieje się. Ale nikt nie narzekał. - Na religię biegliśmy! - dopowiada z uwagą, że dobroć s. Gemmy sprawiała, że przyciągała do siebie i dzieci, i dorosłych.

- Nie wiem, jak s. Gemma to robiła, bo w tamtych czasach nie było ani kserokopiarek, ani takich pomocy dydaktycznych jak dzisiaj, ale rozdawała nam odbitki obrazków do kolorowania. Lekcje prowadziła przystępnie, o prawdach wiary mówiła dobitnie, mocno - dzieli się wspomnieniami ks. R. Wojtczuk.

 

W trosce o powołania

Lata posługi sióstr teresek to w parafii Hadynów także wysyp powołań kapłańskich i zakonnych. Wyrosły na dobrym gruncie.

- Głos powołania usłyszałem pod koniec szkoły podstawowej. Nie mówiąc nic ani rodzicom, ani proboszczowi, poszedłem do s. Gemmy z pytaniem, co mam robić. Bardzo się ucieszyła i podpowiedziała, żebym dalej się uczył, najlepiej w liceum. A kiedy byłem w szkole średniej, zapewniała o modlitwie. Wspierała mnie też w czasie mojego pobytu w seminarium. Kiedy udzielałem prymicyjnego błogosławieństwa, siostra wyszeptała: „będę się za ciebie dalej modliła, abyś wytrwał na drodze powołania” - wspomina ks. E. Filipiuk.

Ks. R. Wojtczuk, szukając słów na opisanie roli, jaką odegrała w jego życiu ta skromna zakonnica, wyjaśnia: - Często mówi się patetycznie o kimś, że pokazuje swoim życiem, czym jest świętość. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że s. Gemma naprawdę swoim życiem pokazywała nam Pana Boga. Idąc na religię, szło się na spotkanie z Panem Bogiem. Siostra nie musiała się wysilać - po prostu była sobą. Można się było od niej uczyć pokory. I zaufania, bo często powtarzała: „Pan Bóg ma swój plan. On wie, co robi”.

- Była przeszczęśliwa, gdy dowiedziała się, że do seminarium idę i ja, i mój rówieśnik Krzysztof Jaszczuk, dzisiaj proboszcz parafii w Przesmykach. Msze prymicyjne odprawialiśmy w Hadynowie tydzień po tygodniu - mówi ks. R. Wojtczuk. - Siostry cieszyły się, że ich modlitwy o powołania przyniosły owoce - stwierdza z prostotą.

 

Wewnętrzne światło

„S. Gemma miała wiele wewnętrznego światła co do ludzi i różnych spraw” - oceniała s. Małgorzata, która znała ją od wczesnej młodości. W archiwum Zgromadzenia Sióstr „Jedność” pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezuszachował się też opis proroczego snu s. Gemmy, który - mając wielkie zaufanie do s. Małgorzaty - zrelacjonowała ze szczegółami.

Jako młoda dziewczyna, jeszcze przed wstąpieniem do zakonu, tuż po II wojnie światowej, Jadwiga Bielska uczyła religii w małej wiejskiej szkole. Wynajmowała pokój w jednym z domów. Pewnej nocy obudziły ją niepokojące odgłosy rąbanego w obejściu po sąsiedzku drewna. Podobnie było następnej nocy, z tym, że do hałasów za oknem dołączyły też inne - dziewczyna miała wrażenie, że na strychu ktoś przesuwa ogromne pudła, w jedną i drugą stronę. Ponieważ nikt oprócz niej niczego nie słyszał, intuicyjnie zaczęła wypytywać, co działo się w tym domostwie wcześniej. Dowiedziała się, że Niemcy zabili syna gospodarzy. Uważała, że te nocne hałasy to „znak” i powiedziała o tym ludziom, u których mieszkała. Dali wiarę i zaczęli szukać. W miejscu, z którego dochodziły do niej odgłosy rąbanego drewna, odkryto skład broni, zaś na strychu odnaleziono wiele żołnierskich płaszczy. Następnego dnia w obejściu miała miejsce rewizja… „Po tym wydarzeniu gospodarze i ci, którzy wiedzieli o całej sprawie, całowali Jadzi ręce, że uratowała im wszystkim życie, i dziękowali Bogu”.

 

Wielbi dusza…

Wspomnieniami sióstr z hadynowskiej wspólnoty chętnie dzielą się też siostry tereski z domu zakonnego w Siedlcach. S. Anna przywołuje inną historię, również związaną ze snem. Kiedy s. Gemma była już w Hadynowie, pewnej nocy przyśniło jej się, że przyszła do niej siostra. Przedstawiła się jako s. Maria Ściuba i powiedziała, że może wyprosić innym siostrom ze zgromadzenia wiele łask. S. Gemma wybrała się wkrótce do Siedlec, żeby sprawdzić, ile prawdy może być w tym nocnym przywidzeniu.Trudno powiedzieć, czy zdziwiło ją potwierdzenie tego, co przeczuwała - okazało się, że w zgromadzeniu była siostra o tym imieniu i nazwisku…

- S. Gemma bardzo dużo czasu poświęcała na modlitwę za dusze w czyśćcu cierpiące. Mówiło się o tym, że ma dar obcowania z nimi - potwierdza s. Anna. - Miała też wielkie nabożeństwo do Matki Bożej. Zawsze troszczyła się o świeże kwiaty w grocie z figurą Maryi przy kościele w Hadynowie, którego patronką jest Matka Boża Dobrej Rady. Myślę, że data jej śmierci 15 lat temu - święto Matki Bożej Gromnicznej, też wiele o tym mówi - dopowiada.

Z kolei s. Bożena Wetoszka opisuje czas, gdy miała okazję dobrze poznać s. Małgorzatę. I chętnie mówi o darze spotkania. - Niezwykle pokorna. Mądra. Dobra. Święta siostra - tak powie każdy, kto miał z nią styczność. Od niej nauczyłam się życia zakonnego. To, że mogłam być z nią w jednym domu przez trzy lata uważam za wielką łaskę. Modlę się, żeby umieć być taką siostrą, prawdziwą siostrą - mówi s. Bożena. Zarówno ona, jak i s. Anna dobrze pamiętają chwile, gdy przed śmiercią s. Małgorzaty czuwały przy jej łóżku. Na progu „tamtego świata” powtarzała nieustannie: „Wielbi dusza moja Pana. Wielbi…”.

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Uroczystości w Pratulinie


23 stycznia w pratulińskim sanktuarium odbyły się doroczne uroczystości z racji wspomnienia bł. Męczenników Podlaskich. Wydarzeniu towarzyszyło poświęcenie Domu Pielgrzyma. Uroczystościom przewodniczyli kard. Kazimierz Nycz oraz bp Kazimierz Gurda i bp Piotr Sawczuk. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Dzień Życia Konsekrowanego


Każdy dzięki Duchowi Świętemu odkrywa swój własny sposób ofiarowania się Ojcu Niebieskiemu. Własny, ale otrzymany i przyjęty od Boga; własny, ale jednocześnie potwierdzony przez Kościół, w którym jest obecny i działa Boży Duch; własny, ale w odniesieniu do Jezusa Chrystusa, bowiem żadne ofiarowanie siebie poza Chrystusem nie może być przyjęte przez Ojca. Tylko Jego ofiara została przyjęta - podkreślił bp Kazimierz Gurda w homilii podczas Eucharystii sprawowanej w święto Ofiarowania Pańskiego. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


Bal karnawałowy 2019
Caritas Diecezji Siedleckiej Środowiskowy Dom Samopomocy w Białej Podlaskiej organizuje już po raz 17 bal karnawałowy skierowany do osób z niepełnosprawnością.
więcej »
Warsztaty biblijne
Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” w Warszawie zaprasza młodzież szkół ponadgimnazjalnych wraz z katechetami do udziału w pierwszej edycji warsztatów biblijnych pt. „Poznaj list św. Pawła do Rzymian”.
więcej »
Tropem Wilczym
3 marca, po raz piąty we Włodawie, odbędzie się Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W programie są biegi na dystansie 5 km oraz na symbolizującym datę śmierci ostatniego z wyklętych odcinku 1963 m.
więcej »
 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
Unici przed kamerą
31 stycznia zakończyły się zimowe zdjęcia do filmu „Z ziemi podlaskiej”. Produkcja przybliża wstrząsające losy naszych unitów.
więcej »
 

SONDA

 

Wyrzucanie żywności uważam za...

grzech

marnotrawstwo

problem współczesnego świata

nieodpowiedzialność

nie uważam tego za coś złego



LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR