18 sierpnia 2019 r. Imieniny obchodzą: Helena, Ilona, Bogusław

Pogoda: Siedlce

Numer 33
15-21 sierpnia 2019r.

menu

NEWS

W bieżącym numerze m.in. akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Kościół

30 stycznia 2019 r.

Marta od męki Pańskiej


fot. ARCHIWUM

6 lutego przypada kolejna rocznica śmierci Marty Robin, francuskiej mistyczki i stygmatyczki. Przeczytałam określenie, że to jeden z najbardziej niezwykłych życiorysów w historii Kościoła. Czy zechciałby Ojciec przybliżyć tę postać?

Marta Robin urodziła się w 1902 r. w Châteauneuf-de-Galaure we Francji. Jej życie przypadało prawie na całość XX w. Zmarła w 1981 r., w tej samej miejscowości, w której się urodziła. O ile dobrze pamiętam, nigdy nie wyjeżdżała z rodzinnego domu. Jej życie jest związane z tym jednym miejscem na ziemi. Jeśli popatrzylibyśmy na jej życiorys, usuwając z niego wszystko, co było nadprzyrodzoną łaską, okaże się, że przed nami stoi zupełnie zwyczajna kobieta. Mamy tu do czynienia jakby z podwójnym życiorysem. To, co zazwyczaj nazywamy biografią, jest w jej przypadku czymś zupełnie nieciekawym, natomiast na kanwie tego szarego życia Bóg pisze swoją historię. W życiu Marty wszystko było związane z łaską. - mówi Wojciech Surówka OP, dyrektor Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie.

Rozmowa z Wojciechem Surówką OP, dyrektorem Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie.

Przełomowy moment „drugiej biografii” to lipiec 1918 r. Do tego czasu panna Robin była dziewczyną jak wszystkie inne. Naukę w szkole skończyła w wieku 12 lat, jak większość dzieci w tamtych czasach. Ponieważ mieszkała na wsi, pomagała w gospodarstwie swoim rodzicom, podobnie jak jej trzy siostry i brat. Pierwszy epizod choroby pojawił się w lipcu pod koniec I wojny światowej. Wierzę, że nie jest to przypadkowa data. Właśnie tego miesiąca papież Benedykt XV, który nazwał wojnę światową „samobójstwem Europy”, zaapelował do wszystkich chrześcijan, aby modlili się o jej koniec. 27 lipca tego samego roku ojciec Pio złożył samego siebie w ofierze za zakończenie wojny. Pomiędzy 5 a 7 sierpnia otrzymał on wizję, w której ukazał mu się Chrystus i przebił mu bok. W tym samym czasie pojawiają się pierwsze oznaki choroby Marty. Zdiagnozowano u niej paraliż kończyn dolnych i górnych, a także zanik odruchu przełykania.

 

W trakcie choroby Marta otrzymała wiele nadprzyrodzonych darów…

 

Podzieliłbym je na dwie grupy. Pierwsze z darów dotyczyły jej ciała. Postępująca choroba doprowadziła w końcu do całkowitego paraliżu, z czasem straciła wzrok, przez 52 lata spożywała tylko konsekrowaną hostię, nosiła stygmaty. Druga grupa darów dotyczy wizji, umiejętności czytania sumień ludzkich, daru bilokacji. Można powiedzieć, że pierwsza grupa darów łączy ją coraz ściślej z Chrystusem. Jej ciało wyniszcza się wraz z Oblubieńcem. Druga grupa darów dotyczy natomiast jej posługi wobec Kościoła. J. Guitton wspomina, że św. Teresa od Dzieciątka Jezus w wizji starała się mówić Marcie o zjawiskach związanych z mistycyzmem: widzeniach, ekstazach, lewitacji, odczytywaniu myśli, o zjawisku złotego pierścienia, który mistycy widzą na swoim palcu i który świadczy o ich zaślubinach z Bogiem. Odpowiedź Marty była bardzo specyficzna: „Tak, doświadczyłam i tego. Jest to powierzchowne. Trzeba to wszystko zostawić w tyle, bez tego całego hałasu. (…) To co nazywa Pan życiem mistycznym istnieje równie dobrze w Panu, jak i we mnie. Polega ono na usiłowaniu złączenia się z Jezusem”. To zjednoczenie dokonywało się w ciele Marty. To jest podstawowy wymiar jej mistycznego życia, który bezpośrednio odsyła nas do Eucharystii, tajemnicy Ciała i Krwi.

 

Doświadczała też dręczeń demonicznych... Jak to wyglądało?

 

Podobnie jak ojciec Pio była dręczona przez szatana. Jego obecność odczuwała prawie każdego dnia. Był tym, który stale „psuł wszystko”. Guitton pisze, że czasami niczym rozzłoszczone dziecko przestawiał przedmioty, przeszkadzał w otwieraniu drzwi, sprawiał, że wypadała żarówka. Czasami atakował bardziej zdecydowanie, uderzał nią o ścianę, rzucał ją na ziemię. W oczach Marty jego „moc” była bezsilną mocą. Mógł próbować jej zaszkodzić zewnętrznie, ale nie dotykał zupełnie jej wnętrza.

 

Marta spędziła ponad 50 lat w swoim pokoju złożona chorobą. W tym czasie przyjęła tysiące osób. Co tam się dokonywało?

 

Myślę, że każdy z jej gości odnajdywał coś innego. Do pokoju Marty napływali ludzie, powierzając jej swe intencje. Niektórzy wyszli z niego przemienieni, odkrywając życiowe powołanie. Dokonywały się tam nawrócenia. Wielu przyjeżdżało do niej, by rozmawiać o tym, co robić z natchnieniami, które otrzymywali od Boga. Wśród nich byli m.in. brat Efraim, założyciel Wspólnoty Błogosławieństw, czy o. Laurent Fabre, fundator Wspólnoty Chemin Neuf. Do Marty jeździł również dominikanin o. Jan Góra.

Myślę, że niezależnie od rozmówcy: czy był to prosty człowiek, sąsiad, polityk czy kardynał, dokonywała się tam jedna podstawowa przemiana - człowiek odnajdywał samego siebie. Guitton wspomina, że rzadko dawała szczegółowe rady, raczej proponowała: „Czy nie mógłby Pan…?”, „Czy nie byłoby sposobu, aby….?”. Marta była „u siebie w domu” i rozmowy z nią sprawiały, że ludzie zaczynali również odnajdywać sens swojego życia, zaczynali być „u siebie”. Dlatego tak ważny jest dla niej obraz ogniska domowego.

 

Przeczytałam stwierdzenie, że Marta Robin jest jedną z postaci katolicyzmu XX w., które przywracają wiarę w najprostsze, a często pomijane prawdy Ewangelii. Co to znaczy?

 

Kiedy Guitton zapoznał swoich kolegów intelektualistów z zamiarem napisania książki o Marcie, kilku z nich obruszyło się, uznając, że książka ta „nie będzie zgodna z duchem Soboru Watykańskiego II. Ich zdaniem sobór zacieśnił sferę cudowności. Zastąpił trwogę przed piekłem miłosierną miłością. Sprawił, że krzyż znikł w Zmartwychwstaniu. Pisząc na temat Marty Robin, zmuszeni jesteśmy posługiwać się obrazami i pojęciami, które rażą współczesną wrażliwość i które wydaja się nam przestarzałe. Piekło, czyściec, szatan, asceza coraz rzadziej pojawiają się w kazaniach, a jeśli tak, to w formie pewnych nadprzyrodzonych doświadczeń, jak wizje piekła czy ataki demonicznej siły. A przecież te prawdy powinny stanowić część życia każdego chrześcijanina.

Tę samą intuicję odnajdziemy u Josepha Ratzingera we „Wprowadzeniu w chrześcijaństwo”. W pierwszym zdaniu wstępu przyszły papież pisze: „Mgła niepewności okrywa dziś bardziej niż kiedykolwiek pytanie o właściwą treść i sens wiary chrześcijańskiej”. Książka Ratzingera jest odpowiedzią intelektualisty na tę niepewność. Odpowiedź Marty jest odpowiedzią mistyczki. Natomiast odpowiadają oni na ten sam problem.

 

Co chce nam powiedzieć Chrystus poprzez przykład Marty Robin?

 

To, co mówi nam w Ewangeliach. Natomiast fenomen Marty podkreśla szczególnie aspekt ofiary. Nie tyle nawet szczególnych wizji, nadprzyrodzonych darów duchowych, ale ofiary. Osobiście dla mnie jest to życie rozpięte pomiędzy dwoma cytatami. Pierwszy z nich to słowa Jezusa w Wieczerniku: „Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19). Drugi jest kontynuacją tych słów zapisaną przez apostoła Pawła: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Wokół nas żyją tysiące ludzi, których życie jest równie zwyczajne jak życie Marty. Również oni doświadczają cierpienia fizycznego, psychicznego czy duchowego. Przykład Marty pokazuje, że może być ono owocne. Dziś cały świat rozpaczliwie poszukuje użyteczności. Guitton, kończąc swoją książkę, pisze, że „pasja Marty była pasją użyteczną”. To, co bezużyteczne, w Chrystusie staje się źródłem życia.

 

Co ta zmarła przed 38 laty Francuzka ma nam dziś do przekazania?

 

Książka Guttona jest szczególna, ponieważ możemy w niej śledzić, jak niezwykle wyrafinowany intelektualista o krytycznym podejściu do otaczającej go rzeczywistości zmaga się z Nadprzyrodzonym. Również nasz rozum musi spotkać się z Ukrzyżowanym. Książka zawiera wiele refleksji samego Jeana Guittona, przede wszystkim filozofa, które w nowym świetle pokazują to, co zazwyczaj nazywamy „cudem”.

HAH

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Chwała bohaterom!


Dźwięk syren punktualnie o 17.00, tj. w godzinie „W”, śpiew hymnu narodowego, apele pamięci, honorowe warty, składanie kwiatów i palenie zniczy złożyły się na obchody tegorocznej, 75 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Pamięć o powstańcach poległych w walkach o wolność naszej ojczyzny uczczono także w wielu miastach i miasteczkach naszego regionu. Cześć i chwała bohaterom!

FOTOGALERIA

Pątnicy na szlaku


W piątkowy poranek 2 sierpnia do pątników zdążających do Matki Bożej dołączyła kolumna siedlecka. Hasłem tegorocznej 39 Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej na Jasną Górę są słowa: „W mocy Ducha Świętego”. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


XXVII Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka
16 sierpnia pielgrzymi z całej Polski wyruszą z białostockiej katedry do Ostrej Bramy w Wilnie.
więcej »
Pielgrzymka i jarmark
18 sierpnia na kodeńskich błoniach będzie miała miejsce kolejna edycja Jarmarku Sapieżyńskiego. Wydarzenie - nawiązujące do historii Jana Sapiehy, który w 1511 r. od króla Polski Zygmunta Starego uzyskał przywilej jarmarków - będzie przebiegało po hasłem ,,Od Sapiehów do 100-lecia niepodległości”.
więcej »
VI Dożynkowy Festyn Parafialny
W niedzielę 25 sierpnia parafia pw. św. Bartłomieja Apostoła w Grębkowie organizuje VI Dożynkowy Festyn Parafialny.
więcej »
Sprawni poprzez sport
12 września w Europejskim Centrum Kształcenia i Wychowania OHP w Roskoszy odbędzie się festyn integracyjny „Sprawni poprzez sport 2019”. Początek o 10.00.
więcej »
Powiatowe święto plonów
Miejscem tegorocznych dożynek powiatu siedleckiego jest Krzesk-Majątek w gminie Zbuczyn. Święto plonów zaplanowano na niedzielę 25 sierpnia. Gwiazdą wieczoru będzie Zenek Martyniuk.
więcej »
Dni Ryk i dożynki
Dobra muzyka, zabawy dla dzieci i atrakcje dla dorosłych zdominują ostatni weekend wakacji. Urząd Miejski i Miejsko-Gminne Centrum Kultury zapraszają na Dni Ryk i dożynki powiatowo-gminne.
więcej »
 

POLECAMY


Zmieniaj siebie i świat
Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek w czasie modlitwy wątpić, że Bóg Cię słyszy? Czasami masz wrażenie, że twoje słowa dochodzą do sufitu i rozpływają się w powietrzu? Zadajesz sobie pytania o realny wpływ i znaczenie twoich modlitw?
więcej »
Czarna kawaleria gen. Maczka
Na początku lipca 1944 r. Polacy w składzie II Korpusu Kanadyjskiego wylądowali w Normandii. Miesiąc później rozpoczęła się bitwa pod Falaise.
więcej »
Życie niezwykłej kobiety
Edyta Stein to jedna z najwybitniejszych kobiet XX w. Była filozofem i pielęgniarką, nauczycielką i prelegentką, zakonnicą i mistyczką.
więcej »
 

SONDA

 

Czy warto być honorowym krwiodawcą?

zawsze warto ratować ludzkie życie

warto tym bardziej, że krwi nie da się zastąpić innym płynem

nie, ponieważ nikt tego daru nie docenia

państwo nie dba o rozwój krwiodawstwa



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR