19 lipca 2019 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Wincenty, Włodzisław

Pogoda: Siedlce

Numer 29
18-24 lipca 2019r.

menu

NEWS

20 lipca, o 11.00, odbędzie się ingres bp. Piotra Sawczuka do drohiczyńskiej katedry.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

2 stycznia 2019 r.

Kierowca Królowej


fot. www.oblaci.pl

Rozmowa z o. Włodzimierzem Jamrochą OMI, jednym z dwóch kierowców samochodów - kaplic przewożących obraz Matki Bożej Kodeńskiej

Bycie kierowcą Maryi to nie tylko ogromny przywilej, ale też zobowiązanie, bo wierni mają konkretne i wielkie oczekiwania. Nie można ich zawieść, gdyż Matuchna jest ostatnią nadzieją, że przekona Syna i wyprosi interwencję. Dlatego robię, co mogę, by przywieźć Królową Podlasia na czas. Gdybyśmy się spóźnili, dopiero byłby zawód wśród oczekujących. Nie można do tego dopuścić. Św. Łukasz donosi, że Maryja po Zwiastowaniu udała się w góry do swej krewnej Elżbiety i wniosła radość w dom Zachariasza, gdyż pod swym sercem nosiła już Słowo Wcielone (Łk 1,39-45). Jako kierowca - kustosz staram się dbać, aby w ten klimat, a właściwie w misterium, wprowadzić oczekujących Podlasiaków. Przypominam m.in., że aby modlitwy i prośby zostały wysłuchane, należy najpierw - jak Maryja - uwierzyć: „Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45). I rzeczywiście mam okazję obserwować podobną radość jak u Elżbiety.

Od sierpnia odwiedza Ojciec wraz z Matką Bożą Kodeńską parafie diecezji siedleckiej, a wraz z rozpoczęciem Roku MB Kodeńskiej w Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej - także parafie i wspólnoty oblackiej prowincji. Jak to jest być kierowcą Matki Bożej?

 

To przede wszystkim bycie świadkiem. Mogę bowiem obserwować z bliska, jak wierni przyjmują odwiedziny Matuchny i jak Ona udziela swych darów i wyprasza u Syna potrzebne łaski. Maryja często jest dla tych ludzi ostatnią deską ratunku. Są bezradni wobec zła, które ich w życiu spotyka. Bezsilna jest medycyna. Nie potrafią sobie poradzić z zerwanymi i zniszczonymi relacjami małżeńskimi, rodzinnymi i przyjacielskimi. Wyniszczają ich lub najbliższych uzależnienia i nałogi... Z całą tą biedą przychodzą do swej Matki, szukając u niej pomocy. Po wpisach do księgi pamiątkowej można się przekonać, że w ich sercu goszczą radość i wdzięczność z powodu przezwyciężonego zła, jak też i lęk wobec cierpienia. Dlatego rozpaczliwie wołają o pomoc, ale i z nadzieją oraz niesamowitą pokorą wpatrują się w Tę, która może im ulżyć w niedoli. Przekonuję się o tym także osobiście, gdy podchodzą i dziękują za przybycie i wygłoszone słowo, modlitwę, które są umocnieniem w codziennych trudach. Jednak bycie kierowcą Maryi to nie tylko ogromny przywilej, ale też zobowiązanie, bo wierni mają konkretne i wielkie oczekiwania. Nie można ich zawieść, gdyż Matuchna jest ostatnią nadzieją, że przekona Syna i wyprosi interwencję. Dlatego robię, co mogę, by przywieźć Królową Podlasia na czas. Gdybyśmy się spóźnili, dopiero byłby zawód wśród oczekujących. Nie można do tego dopuścić. Św. Łukasz donosi, że Maryja po Zwiastowaniu udała się w góry do swej krewnej Elżbiety i wniosła radość w dom Zachariasza, gdyż pod swym sercem nosiła już Słowo Wcielone (Łk 1,39-45). Jako kierowca - kustosz staram się dbać, aby w ten klimat, a właściwie w misterium, wprowadzić oczekujących Podlasiaków. Przypominam m.in., że aby modlitwy i prośby zostały wysłuchane, należy najpierw - jak Maryja - uwierzyć: „Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45). I rzeczywiście mam okazję obserwować podobną radość jak u Elżbiety. Widzę, jak w miejsce ludzkich lęków, bólu i cierpienia pojawiają się wyzwolenie i ukojenie. Przybycie Matki z Synem na rękach działa na skołatane ludzkie serca niczym balsam. Nagle w oczach podchodzących do mnie ludzi pojawiają się radość i szczęście, a w sercach - Nowe Życie. Jestem wtedy bardzo szczęśliwy, że mogę być kierowcą Pani Podlasia i świadkiem Bożego działania.

 

To wyjątkowa Pasażerka, więc pewnie musi Ojciec szczególnie dbać o Jej bezpieczeństwo. Taki trochę z Ojca bodyguard Matki Bożej...

 

To raczej Ona dba o moje bezpieczeństwo, niż ja o Jej. W dodatku robi to o niebo lepiej. Ja z kolei wciąż o czymś zapominam, czegoś nie przewidzę albo zapomnę. Tymczasem Ona i tak wychodzi bez szwanku ze wszystkich opresji.

 

Na przykład?

 

Oparłem nosidełka o szkatułę, w której leży Jej wizerunek. Podczas jazdy strasznie trzęsło i z trzaskiem spadły na podłogę paki. Myślałem, że to na obraz coś się zwaliło i go uszkodziło. Z kolei innym razem nie sprawdziłem obluzowanego głośnika, który z hukiem spadł na nadkole i, odbijając się, wleciał do kasety z wizerunkiem Matuchny. Gdyby uderzył bezpośrednio w obraz, ostre i metalowe krawędzie mogłyby przedziurawić płótno. Zdarzyło mi się też zapomnieć o wyłączeniu świateł i wzmacniacza w samochodzie - kaplicy, przez co całkowicie rozładował się akumulator. Zwykle nie zaglądam do auta przez cały tydzień aż do sobotniego wyjazdu do następnej parafii. Gdyby nie wierni, którzy przyjechali w piątek, by wymierzyć obraz i podstawę, to w sobotę nie uruchomiłbym samochodu. W dodatku okazało się, że bez prądu z akumulatora nie da się nawet otworzyć samochodu, a cóż dopiero dotrzeć do wyznaczonej parafii. Trzeba było rozwiercać zamek. Nigdy wcześniej ani później parafianie nie przyjeżdżali, aby pobrać wymiary pod budowany postument. Jestem pewien, że to Maryja przysłała ich dzień wcześniej, aby na czas można było usunąć usterkę i nie zawieść oczekujących Jej Podlasiaków. I kto tu kogo chroni, pani redaktor i drodzy czytelnicy? Tak jak wspomniałem: to ja mam w Niej ochronę i obronę!

 

Oprócz MB Kodeńskiej podróżują z Ojcem jeszcze bł. Męczennicy z Pratulina. Dlaczego akurat oni?

 

Dlatego, że zostali wyniesieni na ołtarze przez Jana Pawła II i stanowią wzór obrony wiary przed jej utratą. Zwłaszcza dzisiaj, gdy Kościół jest tak atakowany, a laicyzacja przyjmuje agresywne formy walki z naszą religią. Życie i męczeństwo bł. Podlasiaków to wzór do naśladowania, jak bronić czystości wiary i jedności z Kościołem powszechnym. Chociażby w kwestii sakramentu małżeństwa. W poszczególnych episkopatach lub diecezjach brakuje bowiem jednomyślności w interpretowaniu nauczania o nierozerwalności. Tam wierni muszą stawać w obronie czystości wiary, Ewangelii i tradycji. Wprawdzie u nas nie ma takich praktyk, ale dla dobra całego Kościoła należy kształtować świadomość.

 

Co Ojca ujęło w historii bł. Męczenników z Pratulina?

 

Odpowiem na przykładzie bł. Bartłomieja Osypiuka, który w mroźnych styczniowych dniach 1874 r. pełnił straż przy pratulińskim kościele. Podczas obrony świątyni został śmiertelnie ranny. Przed śmiercią wyznał, że jest szczęśliwy, oddając swe życie za wiarę w Boga, a umierając, modlił się za prześladowców. Podobnie zresztą jak św. Szczepan. W ich historii ujmuje mnie gotowość oddania swego życia za wiarę. Ten heroizm jest dla mnie najbardziej budujący. O autentyczności, głębi i dojrzałości wiary unitów przekonuje mnie to, że modlili się za swych oprawców. Ofiara, która nie zionie nienawiścią, chęcią odwetu i odkłada własną broń - aby nie odpłacać złem za zło, ale dobrem - zmusza do refleksji. Męczennicy z Pratulina przebaczyli swoim oprawcom, a między sobą pielęgnowali przyjaźń, lojalność, pokorę i bojaźń, odwagę, męstwo, gorącość serca. To wszystko są owoce działania Ducha Świętego. Cierpienie rodziło w nich szlachetność człowieczeństwa, a nie odczłowieczało w chęci zemsty i nienawiści, złości i gniewu. To są niedoścignione wzory wiary i świętości. Ale te łaski czerpali z Eucharystii i Komunii św. oraz codziennej modlitwy.

 

Tłoczno trochę w tym Ojca samochodzie, ale z taką obstawą pewnie żadna droga Ojcu niestraszna?

 

Samochód - kaplica może pomieścić troje pasażerów w kabinie i 1,5 tys. kg na pace. Pani Podlasia - jak przystało na Królową - w ozdobnej i podświetlanej diodami kasecie - zajmuje cały tył. A ja, Wincenty Lewoniuk i jego 12 Towarzyszy gnieciemy się w trzyosobowej kabinie. Niestety, nawet po męczeńskiej śmierci nie mają luksusów, choć działa ogrzewanie… Muszę ich też zapinać pasem, aby w razie nagłego czy ostrego hamowania nie polecieli mi na przednią szybę… Oj, chyba o przewożeniu 13 pasażerów na przednim siedzeniu nie powinni wiedzieć policjanci, bo mogą być kłopoty. A zresztą, co mi tam. W końcu gangsterskie praktyki są tolerowane przez Gregoriańską nie od dziś. Przecież dała się skutecznie wykraść Sapiesze za 300 złotych dukatów…

 

Ostatecznie jednak złodziejski czyn został napiętnowany przez Niepokalaną…

 

Bo przekupiony przez Mikołaja kościelny, wycinając w pośpiechu płótno z ramy obrazu umieszczonego w prywatnej kaplicy papieża Urbana VIII, sięgnął tylko do 2, 23 m. I okroił Maryi w jednej piątej aureolę. Zobaczcie - powiedziała im - dlatego, że nie umiecie się dogadać między sobą uczciwie, to nie ukażę się już wam nigdy w całej krasie. Bowiem aureola wokół głowy Maryi i Dzieciątka to symbol świętości i chwały. Oczywiście nie znaczy, że teraz Pełna Łaski rozdaje bonusy tylko w czterech piątych. Ukazała jedynie, że barbarzyński akt pozostawił ślad na wizerunku. Oszpecił pełnię Jej blasku i dostojeństwa. I nie życzy już sobie więcej takich manewrów. Dlatego i ja, pouczony tą historią, będę musiał poszukać rozwiązania, aby godniej przewozić bł. Męczenników. Choć mam się z czego nawracać, to ma pani rację, że w takim towarzystwie droga upływa raźniej i nie jest straszna.

 

Pewnie z takimi podróżnikami niepotrzebna Ojcu nawigacja?

 

Oj nie, używam nawigacji, mimo że raz mnie zawiodła i wyprowadziła na manowce. Oczywiście Maryja i bł. Męczennicy z Pratulina przyszli z pomocą. Podczas jednego z wyjazdów GPS oznajmił mi, że dotarłem do celu. Tymczasem widok za oknem, nieliczne zabudowania i pola za nic nie wskazywały, iż jestem przy kościele, gdzie na przybycie znaków czekali wierni. W dodatku ani żywej duszy, którą można było spytać o drogę do parafii. Pomyślałem, że wszyscy poszli na czuwanie do świątyni i już pewnie czekają na Kodeńską Panią. Głowiłem się, co zrobić. Aż nagle, jak spod ziemi, pojawiła się jakaś kobieta. Zapytałem, jak dojechać do kościoła. Odpowiedziała, że jeszcze prosto, a potem w lewo i za zakrętem ukaże mi się poszukiwana świątynia. Nie mam wątpliwości, że to Maryja zatrzymała tę kobietę w domu, aby wskazała drogę do celu zagubionemu kierowcy Matuchny. Kiedy podjechałem bliżej, na spotkanie wyszedł mi proboszcz parafii, szukając zabłąkanego. Czyli mnie. I po raz kolejny dotarło do mnie, jak Matka dba o swoje dzieci, by kierowca nie zawalił i przyjechał na czas. Okazało się, że dotarłem nawet przed czasem i zdążyłem jeszcze odmówić brewiarz - nieszpory. Zatem można powiedzieć, że gdy w moim telefonie komórkowym szwankuje GPS, natychmiast uzupełniany jest przez nawigację - interwencję z wysoka, wręcz z najwyższych partii nieba. Oby tak dalej. Amen.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jolanta Krasnowska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Z wiśniowym smakiem


Z wiśniowym smakiem - pod tym hasłem 14 lipca odbył się w Wiśniewie XII Festiwal Kuchni Regionalnej. Świętowanie rozpoczęło się w południe uroczystą Mszą św. w miejscowym kościele. [fot. JM]

FOTOGALERIA

Diecezjalny Dzień Chorego


2 lipca w kodeńskim sanktuarium świętowano odpust ku czci Matki Bożej Kodeńskiej. Tradycyjnie został on połączony z Diecezjalnym Dniem Chorego. Centralnym punktem obchodów była suma odpustowa, której przewodniczył bp Kazimierz Gurda. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


XXVII Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka
16 sierpnia pielgrzymi z całej Polski wyruszą z białostockiej katedry do Ostrej Bramy w Wilnie.
więcej »
Słoneczne lato
28 lipca na rynku w centrum miasta Mordy odbędzie się jubileuszowa, 20 edycja festynu „Słoneczne lato”.
więcej »
Dla każdego
Atrakcje dla starszych i młodszych oraz moc zabawy - tak zapowiadają się tegoroczne Dni Łosic. Impreza odbędzie się w dniach 19-21 lipca.
więcej »
Hańsk pszczelarstwem stoi
Wójt gminy Hańsk, Gminny Ośrodek Kultury w Hańsku, Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Hańskiej, Stowarzyszenie Pszczelarzy Lubelskich w Lublinie, Nadbużański Związek Pszczelarzy w Chełmie zapraszają na XV Festyn „Dzień Pszczelarza” poświęcony pamięci ks. Jana Dolinowskiego Odbędzie się on w niedzielę 21 lipca.
więcej »
Jubileuszowe świętowanie
27 lipca odbędą się jubileuszowe, 50 Dni Sławatycz.
więcej »
 

POLECAMY


By pamięć trwała
Trudno o przykład większego męstwa i poświęcenia niż obrona Lwowa w latach 1918-1919. Kiedy „wielka wojna” dobiegła końca, mieszkańcy tego pięknego miasta w dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada 1918 r., wyszli rankiem na ulice.
więcej »
 

SONDA

 

I znowu wakacje...

to czas wypoczynku i ładowania akumulatorów

spędzam je w ruchu - kocham sport!

planuję wyjazd na własną rękę - nie ufam biurom podróży

nie lubię wakacji - nudzę się latem

czas jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR