13 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

28 listopada 2018 r.

Modlimy się o pokój


fot. Arch. XKO

Rozmowa z ks. Krzysztofem Orlickim, proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kiwercach na Ukrainie

Biskup, kierując mnie do Kiwerców, zaznaczył, że nie będzie łatwo. Powiedział: celem twojej posługi jest to, by codziennie w tym kościele i na tej ziemi odprawiała się Eucharystia. Dzięki temu będzie tutaj obecny żywy Jezus, a ludzie zawsze będą mieli możliwość przyjścia na Mszę. Tak też pojmuję swoją rolę. Na Ukrainie jest dużo osób stojących na rozdrożu. Nie wiedzą, kim dokładnie są: Polakami czy Ukraińcami, katolikami, prawosławnymi czy protestantami. Chciałbym, by moja posługa i ewangelizacja obudziły tych, którzy nie są pewni swojego miejsca. Chcę do nich dotrzeć. Tutaj ciągle trzeba myśleć, jak - mówiąc językiem Ewangelii - łowić ludzi, żeby odrodzić wiarę. Przede wszystkim trzeba dać im możliwość codziennej Eucharystii. Na początek postawiłem sobie prosty cel: kościół otwarty jest przez cały dzień. To miejsce, do którego przyjść może każdy.

Od samego rana w nagłówkach portali internetowych czołowe miejsce zajmują zapowiedzi wprowadzenia stanu wojennego na Ukrainie...

 

Kilka osób z mojej poprzedniej parafii napisało do mnie w nocy, prosząc o modlitwę o pokój na Ukrainie, dlatego dzień rozpocząłem od odprawienia Mszy św. w tej intencji. Nie są to odosobnione sygnały. Modlitwa o pokój trwa tutaj cały czas. Jakiś czas temu w polskiej telewizji widziałem pasek na dole ekranu: „konflikt na Ukrainie”. To nie jest konflikt, ale prawdziwa wojna, tyle że toczy się na wschodzie kraju. Na Wołyniu rozdzielonych jest z tego powodu wiele rodzin.

 

Mam wrażenie, że nasze pojęcie o Ukrainie w ogóle kształtują zasłyszane przygodnie opinie czy komunikaty, takie jak ten o wydarzeniach na Krymie.

 

Wyobrażenie Polaków o Ukrainie jest schematyczne i niekoniecznie korzystne: szarobury kraj, trochę zacofany, do którego nie ma po co jechać. Dopiero spędzając tutaj jakiś czas, widzi się bogactwo kultury, fenomen wspólnego życia Polaków i Ukraińców, ślady polskości na każdym kroku.

Ukraina to inne realia także w odniesieniu do struktur Kościoła. Jedno z częstszych pytań, jakie słyszę, będąc w Polsce, dotyczy liczebności parafii. Gdybyśmy my, księża, sens swojej posługi mierzyli liczbą wiernych, szybko byśmy się zniechęcali. Pamiętam jedną Niedzielę Palmową - objechałem wtedy trzy parafie; w jednej z nich do kościoła przyszły trzy osoby. Parafie katolickie, choć rozległe, są niewielkie. Nie dziwi to, jeśli weźmiemy pod uwagę miejsce, gdzie żyjemy. Na pejzaż Kościoła katolickiego na Wołyniu składa się historia, szczególnie 1943 r., obecne wydarzenia na Krymie, jak też fakt, że katolicy żyją tutaj w morzu prawosławia. Z drugiej strony - jest wiele parafii, gdzie Msze św. sprawuje się w dwóch językach, polskim i ukraińskim, a ludzie jeszcze czują silny związek z Polską. Hasło „Kościół katolicki” nasuwa tutaj często skojarzenie: „Polska”. Dopóki nie przyjechałem na Ukrainę, nie zdawałem sobie z tego sprawy.

 

Jak to się stało, że swoją posługę związał ksiądz z Kościołem na Wschodzie?

 

Myślę, że Boże plany będę odczytywał jeszcze długo. Nie myślałem o byciu kapłanem, więc skończyłem historię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. A rozpoczynając seminarium nie myślałem o wyjeździe poza swoją diecezję, a jestem w innym państwie. Po przyjęciu święceń diakonatu przygotowywałem się do prezbiteratu, który otrzymałem już w diecezji łuckiej w 2014 r. Przez cztery lata posługiwałem w Równem, a od 1 października jestem w Kiwercach - historycznym terytorium Wołynia.

 

Czy ponad 25 lat istnienia odrodzonych struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie to wystarczający czas, by okrzepł? Jakie zadania stawia sobie Ksiądz w swojej parafii?

 

Biskup, kierując mnie do Kiwerców, zaznaczył, że nie będzie łatwo. Powiedział: celem twojej posługi jest to, by codziennie w tym kościele i na tej ziemi odprawiała się Eucharystia. Dzięki temu będzie tutaj obecny żywy Jezus, a ludzie zawsze będą mieli możliwość przyjścia na Mszę. Tak też pojmuję swoją rolę. Na Ukrainie jest dużo osób stojących na rozdrożu. Nie wiedzą, kim dokładnie są: Polakami czy Ukraińcami, katolikami, prawosławnymi czy protestantami. Chciałbym, by moja posługa i ewangelizacja obudziły tych, którzy nie są pewni swojego miejsca. Chcę do nich dotrzeć. Tutaj ciągle trzeba myśleć, jak - mówiąc językiem Ewangelii - łowić ludzi, żeby odrodzić wiarę. Przede wszystkim trzeba dać im możliwość codziennej Eucharystii. Na początek postawiłem sobie prosty cel: kościół otwarty jest przez cały dzień. To miejsce, do którego przyjść może każdy.

Charakter pracy w tej parafii jest inny niż w Równem, ponieważ brakuje wielu rzeczy od strony materialnej. Przed Wszystkimi Świętymi zorganizowałem akcję sprzątania starego cmentarza. Wiele grobów ukrytych było pod ziemią. Na niektórych rosły drzewa. Z płyt odczytaliśmy nazwiska pochowanych w tych zapomnianych grobach Polaków, którzy tutaj żyli, pracowali, mieli domy. Przez cały listopad, codziennie, się za nich modlimy. W ostatnim czasie wraz z parafianami pracowaliśmy w dobudowanym do kościoła pomieszczeniu, do którego przenosimy się na zimę. Będzie być może ciasno, ale za to cieplej. Chociaż mamy instalację gazową, nie jesteśmy w stanie płacić rachunków za ogrzewanie.

 

Czy po kilku latach pobytu na wschodzie są rzeczy, sytuacje, które Księdza zadziwiają, uczą czegoś nowego?

 

Mimo wszystko katolicyzm jest tutaj mocny, a to daje nadzieję, że to, co robię, ma sens. Czuję się też bardzo potrzebny. Obecnie przygotowuję np. do bierzmowania 18-latkę. Jej o dwa lata straszy chłopak wyznania prawosławnego ze względu na nią postanowił przystąpić do I Komunii św., więc pracuję również z nim. W poprzedniej parafii przygotowywałam do chrztu 50-letnią osobę. Kiedyś wyznała, że gdy jest na Mszy św., jej dusza aż krzyczy, że chce przyjąć Pana Jezusa. Przeżycie sakramentu jest w takich przypadkach pełne, bardzo dojrzałe.

Jako księża chcielibyśmy często mówić ludziom o teologii wysokich lotów, a im trzeba wyjaśniać podstawowe prawdy wiary. To skutek wprowadzanego z premedytacją ateizmu, który był nauczany i w którym musieli żyć. Katedra łucka była przemieniona na muzeum ateizmu. W miejscu tabernakulum umieszczono kulę ziemską ze słowami Gagarina „patrzyłem i Boga nie widziałem”. A dziś w diecezji łuckiej, w Równem, przy ul. Gagarina, budowany jest kościół. Ktoś powie: przypadek. Ktoś inny: Boży palec. Myślę, że Bóg pomału otwiera nam oczy na pewne rzeczy.

 

O czym powinniśmy pamiętać, przeżywając w niedzielę 9 grudnia Dzień Modlitw i Wsparcia Materialnego Kościoła na Wschodzie?

 

Kościół na Wołyniu jest silny krwią męczenników za wiarę i za polskość, potrzeba mu jednak poczucia, że nie jest odosobniony. Że niezależnie od tej granicy, która dzieli nas fizycznie - o czym przekonuję się każdorazowo, gdy jadąc do Polski, spędzam kilka godzin w kolejce do przejścia, nie ma granicy mentalnościowej polegającej na tym, że Ukraińców traktuje się jak kogoś innej kategorii. Jesteśmy braćmi w wierze, którzy mają tego samego Ojca. Ta sama Eucharystia, która odprawia się na ołtarzu w Kiwercach, odprawia się w katedrze siedleckiej i w Watykanie. Ten sam Jezus Chrystus schodzi podczas niej na ziemię.

Oprócz pomocy duchowej, trwania z nami, modlitwy o umocnienie, potrzebujemy wsparcia materialnego. Niestety warunki na Ukrainie cały czas się pogarszają. Katolicka parafia nie jest w stanie utrzymać się sama. Chcąc zrobić coś w moim kościele, proszę księdza w Polsce o możliwość wygłoszenia nauki i zebrania po Mszy św. pieniędzy na nasze potrzeby. Dlatego dziękuję wszystkim ofiarodawcom. Bez ich życzliwości, chęci dzielenia się nie moglibyśmy np. wziąć udziału w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie w 2016 r. Jako duszpasterz młodzieży w diecezji łuckiej każdego roku staram się m.in. przyjeżdżać z młodymi ludźmi do Polski - choćby po to, żeby mieli kontakt z językiem polskim. W tym roku, w wakacje, zabrałem 20 osób nad Jezioro Białe. Tu mój ukłon w stronę proboszcza parafii w Domanicach ks. Andrzeja Filipiuka, który wsparł nas finansowo, dzięki czemu młodzi mogli ten czas spędzić ciekawiej i radośniej. Materialnie pomogli także parafianie z Domanic, gdzie głosiłem rekolekcje wielkopostne.

 

Diecezję siedlecką i łucką łączy sługa Boży bp Adolf Piotr Szelążek. Czy pamięć o pierwszym biskupie łuckim, urodzonym w Stoczku Łukowskim, jest w otoczeniu Księdza żywa?

 

Żywa jest przede wszystkim we mnie, ponieważ w ramach studiów doktoranckich na KUL piszę pracę o duchowości liturgicznej bp. Szelążka. Brałem udział w uroczystości przeniesienia jego szczątków, która miała miejsce w marcu br. w kościele św. Jakuba w Toruniu. Gram też w poświęconej mu sztuce pt. „Kto we łzach sieje” przygotowanej przez grupę teatralną z Łucka. W przededniu 24 listopada, kiedy przypadała 100 rocznica jego sakry biskupiej, wraz z grupą liczącą ponad 40 osób rozpocząłem Nowennę za przyczyną sługi Bożego. Prosimy o łaskę zdrowia dla dziewięcioletniej Ivanki Tarasiuk. Wierzę, że jeśli bp. Szelążkowi potrzeba cudu do beatyfikacji - i jeśli taka jest Boża wola - dziewczynka odzyska zdrowie.

Świadomość roli bp. A.P. Szelążka jest w jego diecezji bardzo duża. W postaci biskupa wygnańca najbardziej porusza nas chyba dramat rozstania ze swoją diecezją. Został wygnany z miejsca, które przeznaczył mu Bóg. Trudniej było mu się pogodzić z przymusową deportacją do Polski niż przyjąć karę śmierci. O Kościele łuckim nigdy nie przestał myśleć - pisał do księży, poszukiwał tych, po których ślad zaginął. Do końca przepełniała go ludzka i pasterska troska o tych, którzy zostali oddani jego pieczy.

 

Ma Ksiądz poczucie, że jest na swoim miejscu?

 

Gdy wyjeżdżałem na Ukrainę, moja mama odbierała to jako swego rodzaju cios. Gdy pół roku później przyjechała do mnie, po Mszy św., którą odprawiałem, ustawiła się do niej kolejka. Ludzie podchodzili i dziękowali jej za mnie. Nic wielkiego nie robiłem, nie potrafiłem nawet dobrze mówić po ukraińsku. Dla nich liczyło się to, że mają kapłana. Mama bardzo się wzruszyła. „Jednak tutaj jest  twoje miejsce” - powiedziała. To pokazuje, że nawet jeśli czegoś w życiu nie rozumiemy, Bóg w stosownym czasie nam to wyjaśni. Wierzę, że tutaj postawił mnie Pan, i robię to, co do mnie należy.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR