13 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Św. Józef Moscati

28 listopada 2018 r.

Lekarz ciał i dusz


fot. ARCHIWUM

Całym swoim życiem udowodnił, że świętość nie jest zarezerwowana tylko dla mistyków. Posługę chorym traktował jako misję powierzoną mu przez Boga i bezinteresowną służbę. Potrafił łączyć ogromną wiedzę z wiarą. Św. Józef Moscati, włoski lekarz, stał się przykładem człowieka spełnionego w odczytaniu swego zawodowego i chrześcijańskiego powołania.

J. Moscati urodził się w 1880 r. w Benevento we Włoszech. Pochodził z wielodzietnej rodziny. Jego pierwszą placówką po ukończeniu medycyny był Szpital Zjednoczenia w Neapolu. Doktor Moscati był bardzo utalentowany, szybko zdobywał kolejne specjalizacje medyczne. Będąc naukowcem, pełnił równocześnie wiele odpowiedzialnych funkcji kierowniczych. Oprócz codziennej praktyki w szpitalu, prowadził badania naukowe i wykłady dla studentów. Gdy pewnego dnia ktoś zapytał, jak godzi wszystkie obowiązki, odpowiedział z uśmiechem: „Kto każdego ranka przyjmuje Komunię św., ten ma w sobie energię, która nigdy się nie wyczerpuje”. Włoski lekarz z narażeniem życia uczestniczył w ewakuacji szpitala w Torre del Greco podczas erupcji Wezuwiusza w 1906 r. Pięć lat później ofiarnie angażował się w walkę z cholerą, badał jej przyczyny i szukał sposobów zapobiegania. J. Moscati był pionierem na terenie Neapolu w leczeniu cukrzycy z zastosowaniem insuliny (jego matka zmarła na cukrzycę).

Był odpowiedzialny za Instytut Anatomii i przyczynił się do jego rozwoju. W prosektorium zawiesił krzyż i zamieścił napis: „O mors ero mors tua” (O śmierci będę twoją śmiercią). Podczas pierwszej wojny światowej odwiedzał i leczył około 3 tys. żołnierzy.

 

Wrażliwy na cierpienie

Włoski medyk za darmo leczył ludzi najuboższych, a ci okazywali mu największą miłość. W swej codziennej posłudze zwracał uwagę na stosunek lekarza do pacjenta i odnosił się do chorych z pokorą, bez cienia dominacji; był bezinteresowny. Zdarzało się, że zwracał dużą sumę pieniędzy osobie bogatej, kiedy widział, że honorarium było zbyt wysokie. A kiedy trafiał do dzielnic nędzy swojego miasta, nierzadko zostawiał pieniądze, zwłaszcza gdy zauważał, że powodem choroby jest niedożywienie. Bywało, że sam kupował lekarstwa, dostarczając je chorym biedakom. J. Moscati był obdarzony nadprzyrodzoną intuicją w diagnozowaniu trudnych do wykrycia chorób i niejednemu pacjentowi uratował w ten sposób życie. Był tak oddany pracy zawodowej, że zdecydował się nie założyć rodziny.

Na wszystkich, którzy mieli okazję go poznać, największe wrażenie robiła jego osobowość, spójne i prawe życie przesiąknięte wiarą oraz miłością do Boga i ludzi. Lekarz, wybitny naukowiec, potrafił bez cienia sprzeczności godzić naukę z wiarą. Jeden ze świadków opowiadał o Moscatim: „Jego działalność świadczyła o szczególnej wrażliwości na cierpienie drugiego człowieka i głębokiej trosce nie tylko o zdrowie fizyczne pacjenta, ale także stan duchowy”. Posługę chorym traktował jako misję powierzoną mu przez Boga i jako bezinteresowną służbę. Dr Moscati każdego ranka uczestniczył w Mszy św. Kiedy szedł do chorych, często nieuleczalnie i bardzo ubogich, jego diagnoza miała charakter całościowy. Nie pytał wyłącznie o stan organów i tkanek, ale także o stan duszy, życie sakramentalne, modlitwę. Radził, by pacjent przystępował do Komunii św., która jest źródłem zdrowia, zachęcał do rachunku sumienia.

 

Świadczył o Bogu

J. Moscati zmarł w Wielki Wtorek, 12 kwietnia 1927 r. Jak każdego dnia, rano uczestniczył w Mszy św. i przystąpił do Komunii św., później pracował w szpitalu. Po powrocie do domu i zjedzeniu posiłku przyjmował pacjentów. O 15.00 poczuł się słabo. Gdy domownicy na dźwięk dzwonka zbiegli się do gabinetu, już nie żył. Zmarł w fotelu w swoim gabinecie.

Cudem kanonizacyjnym Moscatiego stał się przypadek młodego robotnika, Giuseppe Montefusco, umierającego na białaczkę mieloblastyczną, którego matce przyśnił się lekarz w białym kitlu. Gdy żarliwie modliła się w kościele Gesù Nuovo o uzdrowienie syna, nagle rozpoznała - w jednym z wizerunków wywieszonych na ścianie kościoła - postać lekarza ze snu. Był nim już wtedy błogosławiony J. Moscati. Zaczęła więc modlić się do niego o wstawiennictwo. Wkrótce jej syn odzyskał w pełni zdrowie i wrócił do pracy.

Włoski lekarz został beatyfikowany 16 listopada 1975 r. przez Pawła VI. W czasie uroczystości papież powiedział o nim: „Postać Józefa Moscatiego potwierdza, że powołanie do świętości jest skierowane do wszystkich. Ten człowiek uczynił ze swego życia dzieło ewangeliczne. Był profesorem uniwersytetu. Zostawił wśród swoich uczniów pamięć niezwykłej wiedzy, ale przede wszystkim prawości moralnej, czystości wewnętrznej i ducha ofiary”. Kanonizowany został, jako pierwszy współczesny lekarz, przez Jana Pawła II 25 października 1987 r.

Mimo wytężonej pracy w szpitalu, działalności naukowej i czasu poświęcanego studentom, Moscati przez całe życie świadczył o Bogu. W swoich pacjentach widział cierpiącego Chrystusa. W nich kochał Go i w nich Mu służył. W jednej ze swych publikacji święty napisał: „Cierpienie winno być traktowane nie jako drżenie lub skurcz mięśni, ale jako wołanie duszy, do której inny brat, lekarz, spieszy z płomieniem miłości, z miłosierdziem.


OKIEM DUSZPASTERZA

ks. Robert Skrzypczak

W procesie chrzcielnego wzrastania i podążania za Chrystusem w naszej konkretnej rzeczywistości życiowej potrzebujemy modeli, wiarygodnych wzorców do naśladowania. Jednym z nich jest święty lekarz z Neapolu, doktor Józef Moscati. „Mężczyzna, którego dzisiaj ogłosimy świętym Kościoła powszechnego, przedstawia się nam jako konkretne spełnienie ideału świeckiego chrześcijanina” - mówił podczas Mszy św. kanonizacyjnej 25 października 1987 r. w Rzymie św. Jan Paweł II. „Trzeba uczyć się od tego świętego zgodności tego, co robił zawodowo, z życiem”.

Święty J. Moscati nie był kapłanem, nie należał też do żadnego zakonu. Był świeckim lekarzem. Być może, jak nigdy dotąd, uzmysłowił nam, co znaczy być dzisiaj świeckim świętym. Jego życie, praca, relacje z innymi były autentycznie chrześcijańskie. Dokonał, zwłaszcza w epoce galopującej sekularyzacji i zdominowania elit przez modę na agnostycyzm, trudnej sztuki połączenia świętości ze świeckością. Neapol dostarczył ludziom wierzącym XXI w. dwa modele: świętego kapłana i świętego świeckiego. Pielgrzymi udający się do tego włoskiego miasta pytają przede wszystkim o to, którędy do ks. Dolindo i do św. Józefa Moscatiego. Ten wspaniały doktor wyprzedził Sobór Watykański II i odnowę chrześcijańskiej mentalności. Uzmysłowił wszystkim, że można być w pełni chrześcijaninem jako świecki, człowiek powołany, by żyć w świecie, czyli w rzeczywistości ludzkiej, tymczasowej, kruchej: w rodzinie, w pracy, pośród praw ekonomii, polityki, nauki i sztuki.

Studenci i młodzi lekarze towarzyszyli doktorowi J. Moscatiemu w obchodzie chorych na oddziale, od łóżka do łóżka, by pojąć sekret jego szczególnej sztuki lekarskiej. Ten sekret, poza wiedzą medyczną, którą posiadał w stopniu doskonałym, polegał na miłości i duchu modlitwy, ożywiających każdy jego dzień. „Pamiętajcie - mówił - że wasi pacjenci mają przede wszystkim dusze, do której winniście się zbliżyć, aby ją następnie zbliżyć do Boga. Pomyślcie, że spoczywa na was powinność do nauki, bowiem tylko w taki sposób będziecie w stanie sprostać wielkiemu wezwaniu do zaradzania nieszczęściom”.

J. Moscati uznawał Boga jako twórcę porządku materialnego i nadprzyrodzonego. Znalazł sposób, by złączyć w jedno swą wiedzę i wiarę. Lubił powtarzać, że „nie wiedza, lecz miłość odmieniła ten świat”. Święty Józef Moscati, podobnie jak jego rówieśnik i rodak ks. Dolindo Ruotolo, jest przykładem całkowitego zaufania Bogu bez względu na okoliczności życia.

Ze wstępu do książki „Św. Józef Moscati. Historia świętego lekarza”.

HAH

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR