7 października 2022 r. Imieniny obchodzą: Mirella, Marek, Sergiusz

Pogoda: Siedlce

Numer 40
06-12 października 2022r.

menu

NEWS

W numerze m.in.: jakich księży potrzebuje dziś świat? I o czym nie wolno zapomnieć, będąc odpowiedzialnym za formację kapłanów - w rozmowie z nowym rektorem naszego seminarium.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Wybaczyć zdradę

13 października 2015 r.

Małżeństwo na krawędzi


fot. ARCH.

Zawsze irytowały mnie pseudostatystyki, z których wynikało, że aż trzy na pięć kobiet jest zdradzanych. Nawet mi do głowy nie przyszło, że kiedyś sama będę weryfikowała tę tezę - opowiada Magda, żona Pawła.

Byliśmy małżeństwem z 11-letnim stażem. Mieliśmy za sobą wzloty i upadki, ale poważnego kryzysu udało nam się uniknąć. Od pewnego czasu Paweł miał nową, znakomicie płatną pracę. Po latach poszukiwań wreszcie znalazł posadę zgodną z jego aspiracjami i wykształceniem. Nasza stopa życiowa znacznie się podniosła: córka poszła do prywatnego przedszkola, wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, snuliśmy nawet plany budowy własnego domu.

Owszem, powodziło nam się dobrze. Jednak nowe życie miało swoją cenę. Paweł spędzał w pracy więcej czasu niż w domu. Nawet rodzinne weekendy zdarzały się coraz rzadziej, bo zaczął wyjeżdżać w delegacje. Zaczęliśmy rozmijać się w tym naszym niby wspólnym życiu.

To był wstrząs

Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie, a wraz z nim każdą emocję, każde słowo, każdą z tysiąca myśli, które wtedy pojawiły się w mojej głowie. Odprowadzałam córkę do przedszkola, kiedy na schodach minęłam listonosza. Wręczył mi rachunki i odręcznie zaadresowany do mnie list. Kiedy otworzyłam, przeżyłam wstrząs. Z anonimu dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z koleżanką z pracy. „Cała firma już o tym huczy, więc w odruchu kobiecej solidarności postanowiłam napisać o tym do Pani - osoby najbardziej przecież zainteresowanej, sama będąc kobietą zdradzoną i zranioną” - głosiło zakończenie przerażającego listu. Do tego dołączono wykaz dat i miejsc spotkań Pawła z tą kobietą.

Gdy mąż wrócił z pracy, byłam już na tyle wyciszona, że zaczęłam odgrywać tragifarsę, która trwała najbliższe tygodnie. Postanowiłam, że będę udawać, że nic się nie stało i nikomu nie powiem o anonimie, dopóki sama wszystkiego nie sprawdzę. Tak rozpoczął się najgorszy czas w moim życiu: córka coraz częściej „przechowywana” u rodziców, zwalnianie się z pracy, czyhanie pod firmą na męża, śledzenie... Niestety, wszystko się potwierdziło. Przyznał się bardzo szybko. Tej rozmowy nie zapomnę nigdy. Stałam w kuchni przy blacie, a on tuż za mną i, nie patrząc mi w oczy, powiedział: „Tak, zdradziłem cię”. Zrobiło mi się słabo. Wcześniej wiele razy słyszałam określenie „wali się cały świat”, ale brzmiało mi ono… lekko. Bo co to w zasadzie znaczy? Żadnej treści. Tamtego dnia zrozumiałam. Po prostu pęka ci serce i czujesz, że nie masz już nic. A przecież miałam: wspaniałe dziecko, fajną pracę, rodzinę, przyjaciół. Na pewno wiedziałam wtedy jedno: cokolwiek się wydarzy, jakkolwiek nasze dalsze życie się potoczy, już nigdy nie będzie tak samo. Ta nieodwracalność paraliżowała mnie chyba najbardziej.

Blizna na całe życie

Podjęłam decyzję o rozwodzie. Wkrótce dowiedziała się o wszystkim moja siostra. Postanowiła za wszelką cenę ratować nasze małżeństwo. Wprawdzie byłam wściekła, zraniona, przerażona, ale gdzieś głęboko czułam, że nie chcę naszego końca. „Dobrych” rad słyszałam wiele: „Wystaw walizki za drzwi”, „Chyba mu tego nie wybaczysz?”. Wszyscy chcieli dla mnie dobrze, ale mój mąż przepraszał i prosił o wybaczenie.

Poszliśmy na terapię. Choć pomoc specjalisty długofalowo zawiodła, pomogła nam „technicznie” w trudnych początkach. Dzięki temu wyjawiliśmy sobie z mężem prawdę: Paweł przyznał się do zdrady, a ja wreszcie dałam upust moim emocjom. - Z każdej sesji wracałam charakterystycznie zmęczona. Mogłabym umyć wszystkie okna, odkurzać, prasować, zmywać - to było o niebo lepsze niż porządkowanie siebie. Zresztą tak właśnie robiłam. Długo porządkowałam szafy i szuflady, zanim odważyłam się uchylić i zajrzeć we własną duszę i serce. Bałam się, co tam znajdę. A raczej - czego mogę tam już nie znaleźć - miłości do mojego męża. Tak bardzo chciałam nas ocalić.

Paweł strasznie przepraszał, żałował romansu, w który się uwikłał, przekonywał, iż kocha mnie i córkę nad życie i prosił, bym pozwoliła mu wszystko naprawić. Nie wiedziałam, czy wierzyć. Jednak stopniowo zmiękłam i wszystko zaczęło wracać do normy.

Mąż zerwał wszelkie relacje z tamtą kobietą, zmienił też pracę. Ja natomiast poszłam za namową do drugiej już psycholog i postanowiłam uzdrowić nasze małżeństwo poprzez wybaczenie. Przestałam myśleć o rozwodzie i nieustannie wmawiałam sobie, że muszę wybaczyć, wyzbyć się pretensji, a będzie tak, jak kiedyś. Było to jednak bardzo powierzchowne. Bo chociaż znowu wyglądaliśmy niczym kochająca się rodzina, to gdzieś w sercu rana wciąż nie chciała się zabliźnić.

Ty się tym zajmij

Pewnego dnia w drodze do pracy weszłam do kościoła. Akurat trwała poranna Msza św. Taka z zaledwie garstką wiernych. Pamiętam, że było akurat podniesienie. Padłam odruchowo na kolana i rozpłakałam się. Od tamtej pory wstępowałam do tej świątyni codziennie. Trwał akurat Wielki Post. Powierzyłam Bogu wszelkie sprawy, także swoje małżeństwo. Stwierdziłam, że zrobiłam już wszystko. Przypomniałam sobie słowa Pana Jezusa: „Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: »Jezu, Ty się tym zajmij«”. Tak też powiedziałam. Przed Wielkanocą przystąpiłam do najtrudniejszej w moim życiu spowiedzi. Wkrótce w moje ślady poszedł mąż. Nasze życie dopiero teraz zaczęło się zmieniać. Dopiero tam, w kościele, przed ołtarzem wybaczyłam mężowi naprawdę.


ROZMOWA

Zdrada i co dalej?

Ks. dr Marek Dziewiecki, psycholog i rekolekcjonista

Gdzie tkwi przyczyna zdrad małżeńskich?

W słabości i niedojrzałości człowieka. Im bliżej mąż czy żona jest Boga, im bardziej respektuje Jego przykazania, im więcej się modli, im bardziej korzysta z Eucharystii i sakramentów, im bardziej kocha małżonka i dzieci, tym mniejsze jest ryzyko dopuszczenia się zdrady. Żyjemy w czasach, w których dominuje prymitywna, niska kultura, zwalczająca miłość, czystość i wierność. Obecnie wiele środowisk wręcz zachęca do zdrad i banalizuje ten dramat. Tym bardziej warto zdawać sobie sprawę z tego, że jest to wielki grzech. Zdrada to wyjątkowo wielkie zło. To sprzeniewierzenie się Bogu, własnej przysiędze małżeńskiej i godności. To wyrządzenie ogromnej krzywdy współmałżonkowi i zadanie wyjątkowo bolesnego ciosu niewinnie cierpiącym dzieciom. To także uwikłanie trzeciej osoby w grzech ciężki. Pociąga on za sobą skutki, które dotykają wielu osób, i trwają całymi latami. Złu najlepiej zapobiega się dobrem. Kto rozwija przyjaźń z Bogiem oraz stara się każdego dnia bardziej kochać małżonka i dzieci, ten jest najlepiej chroniony przed uleganiem pokusie zdrady.

Jeśli już ktoś dopuścił się zdrady małżeńskiej, to czy powinien powiedzieć o tym małżonkowi? Mówi się, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal...

Jeśli zdradzany małżonek sam się o tym dowie czy wprost o to zapyta, nie wolno kłamać. Wtedy zdradzający powinien się przyznać. Jeśli natomiast współmałżonek nie wie o tym, że jest zdradzany, to obowiązkiem tego, kto zdradził, staje się radykalne nawrócenie i zerwanie jakichkolwiek więzi z kochanką czy kochankiem. To, czy powiedzieć o zdradzie, zależy od wielu czynników. Jeśli zdradzający chciałby to wyznać, bo wtedy mu się „ulży”, powinien milczeć. Nie ma bowiem prawa obarczać bolesną wiadomością zdradzanego. Chęć ulżenia sobie to nie jest moralnie dojrzały motyw szczerości. Podobnie jeśli zdradzający ma podstawy sądzić, że powiedzenie o niewierności doprowadzi współmałżonka do wyjątkowo dotkliwego cierpienia, a nawet rozpaczy, to wtedy lepiej nawrócić się i milczeć. Warto też stanowczo respektować zasadę, iż jeśli zdradzający wyznaje prawdę, to nigdy nie powinien opowiadać detali związanych z romansowaniem i zdradą. Nawet jeśli skrzywdzony tego żąda. Szczegółowe opisy zwiększyłyby jedynie cierpienie obydwu stron.

Czy, a jeśli tak, to kiedy, zdradzony małżonek może albo powinien przebaczyć winowajcy?

Jezus wzywa nas do tego, byśmy nawet wielokrotnie przebaczali naszym winowajcom i byli miłosierni. Nie znaczy to jednak, że mamy być naiwni, pobłażać ludziom błądzącym. Bóg przebacza nam zawsze, ale okazuje to dopiero wtedy, gdy się nawracamy i ani sekundy wcześniej. Syn marnotrawny doświadczył miłosiernej miłości ojca dopiero wtedy, gdy wrócił, uznał swoje winy i przestał błądzić. Jeśli nie przebaczymy tym, którzy się nawrócili, to nie naśladujemy Boga, ale jeśli komunikujemy przebaczenie, zanim się nawrócą, to jesteśmy naiwni. O losie zdradzającego rozstrzyga to, czy się nawróci, a nie to, czy ktoś mu przebaczy.

Czy są szanse na udane życie małżeńskie po tym, jak jedno z małżonków dopuściło się zdrady?

Oczywiście. Znam osobiście kilka małżeństw, które teraz okazują sobie więcej miłości i żyją w większej radości niż przed zdradą. Konieczne jest tu jednak spełnienie dwóch warunków. Pierwszy to radykalne nawrócenie zdradzającego, zerwanie wszelkich kontaktów z osobą czy osobami, z którymi grzeszył, i nieustanny rozwój duchowy po to, by kochać małżonka i dzieci bardziej niż przed kryzysem. Warunek drugi to dojrzała postawa zdradzanego. Oznacza ona trwanie w wierności i czystości małżeńskiej, a jednocześnie niepobłażanie błądzącemu, czyli twarde wyjaśnienie, że nigdy nie zgodzi się na „podwójne” życie zdradzającego.

Jakie prawa ma osoba zdradzana?

Jeśli zdradzający się nie nawraca i nadal nie dochowuje wierności, to krzywdzony małżonek ma prawo do stanowczej obrony. Może wystąpić do sądu o alimenty czy o zakaz kontaktowania się zdradzającego z dziećmi. To drugie jest uzasadnione w sytuacji, gdy niewierny małżonek nadal prowadzi niemoralne życie, kiedy się z tym obnosi i ma demoralizujący wpływ na swoje dzieci. W takiej sytuacji zdradzany może też wystąpić do sądu kościelnego z wnioskiem o separację, dopóki druga strona nie zmieni swego postępowania. W żadnym wypadku zdradzany małżonek nie powinien godzić się na rozwód cywilny, gdyż ułatwia to jedynie zdradzającemu zawarcie „ślubu” cywilnego z kochanką czy kochankiem i jeszcze bardziej komplikuje swoje życie. Warto, by zdradzany małżonek włączył się do jakiejś katolickiej grupy formacyjnej i miał stałego spowiednika. To bardzo ważne, aby w sytuacji cierpienia nie załamać się i postępować zgodnie z przysięgą małżeńską. Z kolei zadaniem nas, księży, jest tworzenie w parafii grup formacyjnych dla małżonków zdradzanych czy porzuconych, a mimo to trwających w wierności. Takie osoby stanowią wielki skarb Kościoła, gdyż są heroicznie wierne Bogu, małżonkowi i dzieciom, a jednocześnie potrzebują duchowego wsparcia i kontaktu z ludźmi, którzy - podobnie jak oni - poważnie traktują sakramentalne małżeństwo.

MD

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Pielgrzymka mężczyzn


2 października pod hasłem „Ojciec - strażnik rodziny” w sanktuarium bł. Męczenników Podlaskich w Pratulinie odbyła się XII Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn. [fot. ks. Marek Weresa]

PATRONAT "ECHO"


Młodzi o świętym
Uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych mogą zgłaszać się do Ogólnopolskiej Franciszkańskiej Olimpiady Wiedzy o św. Maksymilianie.
więcej »
W rocznicę bitwy
5 października w gminie Stara Kornica odbędą się uroczystości z okazji 76 rocznicy bitwy pod Kiełbaskami.
więcej »
Musica et Sacrum
W niedzielę 16 października, o 19.00, w kościele parafialnym zainaugurowany zostanie Żelechowski Festiwal Muzyczny „Musica et Sacrum”. XXII Dzień Papieski uświetni koncert „Ave Maria”.
więcej »
Cantate Deo
Już po raz piąty Katolicka Szkoła Podstawowa im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Siedlcach organizuje Powiatowy Konkurs Piosenki Religijnej „Cantate Deo”.
więcej »
 

POLECAMY


Zobacz Anioła
Pisarze, wierni i duchowni Kościoła katolickiego - w miejscach objawień i kultu św. Michała Archanioła - odkrywają tajemnicę pierwszego pośród aniołów światłości. Film w kinach od 29 września!
więcej »
Nie trać czasu!
Kiedy na ekrany kin wchodzi film „Johny”, jednocześnie ukazuje się książka z niepublikowanymi dotąd tekstami ks. Jana Kaczkowskiego.
więcej »
 

SONDA

 

Różaniec w moim życiu...

to modlitwa, która dodaje mi sił

jest wyrazem dziecięcej ufności we wstawiennictwo Maryi

to modlitwa, bez której nie wyobrażam już sobie życia

jest sposobem na przedstawianie Bogu próśb i podziękowań

piękno i sens tej modlitwy odkrywam każdego dnia



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR