Tylko w twardej szkole rosną charaktery
Odszedł do Pana ks. kan. Józef Brzozowski. Przez ostatnich 19 lat swojego życia związany był z Międzyrzecem Podlaskim, ale zapisał się też w pamięci mieszkańców Włodawy, Siedlec, Leszczanki czy Łukowa - wiernych, przyjaciół, kapłanów i osób życia konsekrowanego, którym bliska była jego nauka, sposób życia i wielki dar otwartości na drugiego człowieka.
Henryka Kapczuk (z domu Markowska) chodziła z ks. J. Brzozowskim do tej samej klasy w Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Łukowie. - Józio był zawsze spokojny i uczynny. Siedział w ostatniej ławce od ściany z Markiem Antonowiczem. Wszyscy wiedzieli, że Marek pójdzie „na księdza”, ale Józio nie zdradzał, że też ma taki zamiar. Całą klasą byliśmy zaskoczeni, gdy po maturze, pod koniec wakacji, dowiedzieliśmy się, że wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach - dodaje.
Henryka Kapczuk (z domu Markowska) chodziła z ks. J. Brzozowskim do tej samej klasy w Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Łukowie. - Józio był zawsze spokojny i uczynny. Siedział w ostatniej ławce od ściany z Markiem Antonowiczem. Wszyscy wiedzieli, że Marek pójdzie „na księdza”, ale Józio nie zdradzał, że też ma taki zamiar. Całą klasą byliśmy zaskoczeni, gdy po maturze, pod koniec wakacji, dowiedzieliśmy się, że wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach - dodaje.
Jedyny taki spec
Nie obyło się, bo i jakżeby, bez złośliwości wobec prezydenta Karola Nawrockiego. Brawo premier pan! Odfajkowany kolejny odwet za przegraną z Lechem Kaczyńskim w prezydenckich wyborach. Dopiero co straszył nieuniknionym konfliktem z Rosją, a tu, proszę, nagle - za sprawą pożyczkowej czarodziejskiej różdżki - deklaruje nadzieję, ba, pewność niemal, że konflikt nas ominie. I przekonuje, ile to Polska - polskie bezpieczeństwo, polski przemysł zbrojeniowy, polskie firmy - na tej pożyczce zyska.