23 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Adela, Felicyta, Klemens

Pogoda: Siedlce

Numer 47
23-29 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Opinie

 
 

Niezwykła historia pieśni

31 października 2017 r.

Boże, coś Polskę…


fot. FOTOLIA.COM

Ludzie niekiedy pytają: czy dzisiaj, 28 lat po pamiętnym roku 1989, zasadne jest śpiewanie „Boże, coś Polskę” z zakończeniem: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”? Przecież mamy suwerenny demokratyczny kraj, nie ma cenzury, okupanta. Są też i tacy, którzy mówią: „To mit! Rządzi nami dyktator! Róbmy majdan!”. Gdzie leży prawda?

„Jeszcze i dziś wznoszą się nieraz rozczapierzone palce. Na tę literę nie zaczyna się żadne polskie słowo. Od nich w Polsce nie będzie lepiej. Może być tylko gorzej” - mówił z pogardą o modlących się na Mszy św. za ojczyznę z bł. ks. Jerzym Popiełuszką gen. Wojciech Jaruzelski. Miał na myśli moment, kiedy zebrani w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie - podczas pieśni „Boże, coś Polskę” - w charakterystycznym geście podnosili do góry dłoń z wyprostowanymi dwoma palcami, układającymi się kształt litery „V” i śpiewali: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Komentując aspiracje milionów ludzi marzących o wolności, „wielki patriota” i „architekt Okrągłego Stołu” - jak go nazywano po latach - butnie tłumaczył w reżimowej telewizji: „Z antysocjalistyczną ekstremą porozumienia nie będzie i być nie może. Polska, która istnieje pomiędzy Bugiem i Odrą, jest socjalistyczna! Innej nie ma i nie będzie!” Tak się nie stało. Victoria nadeszła. Bóg zwrócił Ojczyznę Polakom…

Historia polskiej niepodległości w przedziwny sposób splotła się z pieśnią „Boże, coś Polskę”. Stała się ona dla walczących o ojczyznę w XIX czy XX w. tym, czym dla poprzednich pokoleń była „Bogurodzica”. Zaczęła rozbrzmiewać nadzieją w momentach trudnych, gdy trzeba było na nowo rozpalić ducha narodu, podtrzymać nadzieję podczas zaborów, powstań narodowych i komunistycznego zniewolenia! Wyrosła niczym potężny monument, na którym oparto polską dumę, tęsknotę, chwałę!

Nic więc dziwnego, że wielu współcześnie żyjącym rodakom trudno pogodzić się z myślą, iż w pierwotnym kształcie adresatem hymnu był… okupant - car Aleksander I. Jak do tego doszło?

Wskutek aktu końcowego Kongresu Wiedeńskiego, podpisanego 9 czerwca 1815 r., z części Polski, która znalazła się pod zaborem rosyjskim, utworzono Królestwo Polskie związane unią personalną z Rosją. Car Aleksander I, choć nigdy oficjalnie nie przyjął korony, stał się jego władcą. Królestwo Polskie miało względną autonomię, własną konstytucję, rząd, wojsko. Aleksander I (na początku) miał opinię człowieka liberalnego, ugodowego, sprzyjającego Polakom. Nic więc dziwnego, że na fali entuzjazmu - jak się rychło okazało: złudnego - poeta i dramatopisarz, uczestnik powstania kościuszkowskiego, sekretarz Tadeusza Kościuszki - Alojzy Feliński napisał „Pieśń narodową za pomyślność Króla”. Co stanowiło dlań inspirację? Jedni piszą, iż był to angielski hymn „God, save the King”, inni, że tekst powstał na zamówienie Wielkiego Księcia Konstantego. Utwór opublikowała „Gazeta Warszawska” 20 lipca 1816 r. Muzykę stworzył podporucznik piechoty i skrzypek Jan Nepomucen Kaszewski. Pieśń (choć wówczas miała inną melodię niż znana nam dzisiaj) kończyła się słowami: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie/ naszego Króla zachowaj nam Panie”.

 

Marzenia o wolności

Co oczywiste, „Hymn” nie znalazł uznania w społeczeństwie polskim. Pierwszym znaczącym polemistą Felińskiego stał się Antoni Gorecki. Już w lutym 1817 r. w „Pamiętniku Warszawskim, czyli Dzienniku Nauk i Umiejętności” opublikował utwór pod znamiennym tytułem: „Hymn do Boga o zachowanie wolności”. Wykonywany podczas uroczystości patriotycznych i religijnych zyskał wielki rozgłos. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się przeróbka ostatniego wersu refrenu w brzmieniu: „Zostaw nas Panie przy wolności darze”. Apogeum popularności pieśni przypadło na lata bezpośrednio poprzedzające wybuch powstania styczniowego - po licznych przeróbkach zyskała kształt zbliżony do dzisiejszej wersji. Anonimowy autor tak przebudował strofy, że każda z nich kończyła się refrenem: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”.

Choć zaborcy formalnie zakazali wykonywania utworu, powszechnie śpiewali go powstańcy - stąd nazywano go niekiedy „Marsylianką 1863 r.”. Mniej więcej w tym czasie została zmieniona również melodia pieśni: napisana przez Kaszewskiego, kojarzonego z carem, odeszła w zapomnienie, zaś nową zapożyczono z XVIII-wiecznego hejnału maryjnego „Bądź pozdrowiona Panienko Maryjo” (na tę samą melodię śpiewa się też inną, doskonale znaną nam pieśń „Serdeczna Matko”). Z czasem dopisano kolejne zwrotki pieśni. W zbiorze „Śpiewy nabożne polskie” z 1861 r. liczy dziesięć strof. Obecnie w śpiewniku ks. Jana Siedleckiego jest ich 11. Doczekała się kilku przekładów, głównie na języki słowiańskie.

O popularności hymnu niech świadczy fakt, że na przestrzeni lat doliczono się aż… 11 przeróbek zakończenia zwrotek! I tak np. podczas Wiosny Ludów w 1848 r. śpiewano: „Ojczyznę wspólną zachowaj nam, Panie”. Ciekawe, że również Żydzi mieli swoją wersję pieśni. „Modlitwa Izraelitów na Nowy Rok 5622” (czyli nasz 1861) rozpoczynała się słowami: „Boże, coś wielki Izraela naród…”.

 

„Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”

Warto pamiętać, iż po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. utwór „Boże, coś Polskę” stanął w konkury o miano hymnu narodowego. Ostatecznie wybrano „Mazurek Dąbrowskiego” - według opinii np. prof. Kazimierza Ożoga: niesłusznie, bowiem pieśń „Boże, coś Polskę” „jest głębsza ideowo, odnosi do wspólnoty, do Boga i do Polski, uczy miłości ojczyzny nie tylko przez szacunek dla jej przeszłości, wspaniałej tradycji, ale także przez wspomnienie klęsk, które mogą być powodem późniejszego zwycięstwa”.

Jaki był dalszy los pieśni? Polacy cieszyli się wolnością zaledwie 21 lat. W 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Zaczęto wtedy śpiewać słowa (znane wcześniej na Śląsku): „Spod jarzma Niemców wybawże nas, Panie”. Gdy rozpoczął się czas PRL-owskiej smuty, Polacy sięgnęli po sformułowanie znane z czasu zaborów: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”.

To tak bardzo bolało gen. Jaruzelskiego. Bo przecież Polska, w oficjalnej narracji, była krajem wolnym, zamieszkiwanym przez szczęśliwych ludzi!

Kiedy pojawił się znak litery ”V” oznaczający victorię, czyli zwycięstwo? Na pewno nie jest to polski „wynalazek”. Podczas ostatniej wojny ukazywał go np. premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill. W wymiarze uniwersalnym w kręgu kultury zachodniej powszechnie uznawany jest za znak triumfu, zwycięstwa ducha nad materią. W takim kształcie został spopularyzowany w czasach polskiej „Solidarności”.

 

Jak śpiewać dzisiaj?

Ludzie niekiedy pytają: czy dzisiaj, 28 lat po pamiętnym roku 1989, zasadne jest śpiewanie „Boże, coś Polskę” z zakończeniem: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”? Mamy wolny kraj, którym rządzą demokratycznie wybrane władze, nie ma cenzury, istnieje swoboda gospodarcza, można swobodnie wyrażać swoje przekonania polityczne. Najbardziej zatwardziali krytycy rzeczywistości twierdzą, że to mit. Że Polska pozostaje pod okupacją Unii Europejskiej, jest ubezwłasnowolniona, podzielona na strefy wpływów, nie dokonało się oczyszczenie z wpływów postkomunizmu itp. Twierdzą, za Maciejem Rybińskim, że najgorszy rodzaj niewoli to taki, gdy jej nie widać. Inni (ci z przeciwnej strony barykady) też nie mają wątpliwości: mamy dyktaturę, łamane jest prawo i trzeba zrobić (z pomocą zewnętrznych sił) „majdan”! Trudno podjąć polemikę - każdy ma prawo do indywidualnego osądu. I każdy śpiewa tak, jak mu serce podpowiada. Pozostaje jednak jedno „ale”…

Norwid pisał, że sztuką jest umieć się „pięknie różnić”. Rzecz w tym, że znaleźliśmy się na takim zakręcie historii, iż nawet patriotyczno-religijna pieśń (a dokładnie rzecz ujmując, wybór którejś z wersji zakończenia refrenu) nabiera charakteru politycznej deklaracji, z tyłu pozostawiając fakty i argumenty. Polacy są albo „za”, albo „przeciw”, nie biorąc pod uwagę wariantu, iż zawsze najlepiej jest być „razem”. Wydaje się jednym, że jeśli w danym momencie u steru władzy są „oni”, to drugim pozostaje „polityczny jasyr”. A zatem jest niewola! A skoro niewola, to trzeba śpiewać: „Ojczyznę wolną racz na wrócić, Panie”!

Mszczą się zaniechania sprzed kilku dekad, bokiem wychodzi „gruba kreska”, a ci, których interesów skwapliwie pilnowano przez lata, teraz, odsunięci od wpływów, nie mają skrupułów, by na wszelkie sposoby szukać zemsty i modląc się do swojego (którego?) boga, wołać: „Ojczyznę dojną, racz nam wrócić, Panie”.

To nieoficjalna, chyba 12 wersja zakończenia strof hymnu „Boże, coś Polskę”. Najsmutniejsza.

Trochę się w tym wszystkim pogubiliśmy.

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Laureaci nagrody Aleksandria


11 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury odbyła się uroczystość wręczenia Aleksandrii. Honorowa Nagroda Prezydenta Miasta Siedlce przyznawana jest od 1996 r. Wyróżnia osoby i instytucje, które swoją pracą, talentem, umiejętnościami i społecznikowską pasją przyczyniły się do rozwoju Siedlec w różnych sferach życia. Laureatami tegorocznej edycji nagrody zostali: Jolanta Kowalska - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach, Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa - organizator festiwali muzyki organowej, st. bryg. Andrzej Celiński - komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach, Wojciech Cylwik - naczelnik wydziału dróg w siedleckim magistracie, Józef Fąk - ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego, Sławomir Zawieska - właściciel firmy Bozamet oraz ks. Paweł Siedlanowski - dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Siedlcach, a zarazem współpracujący z nami od lat publicysta. Serdecznie gratulujemy! [fot. www.siedlce.pl]

FOTOGALERIA

Święto Niepodległości


Mieszkańcy regionu licznie wzięli udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. W programie uroczystości były: Msze św., przemarsze z udziałem pocztów sztandarowych, wystawy i konkursy.

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
 

POLECAMY


Recepta na codzienność
Jak na nowo spojrzeć na wiarę i dostrzec w niej pełną radości drogę do zbawienia? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykański jezuita, doświadczony kierownik duchowy, dziennikarz i pisarz James Martin SJ w swojej najnowszej książce „Radość życia”.
więcej »
Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
 

SONDA

 

Żołnierze wyklęci są dla mnie...

symbolem bezgranicznej miłości do ojczyzny

wyrazem świadomości, że komunizm zniewala

przykładem idealizmu, który prowadził do śmierci

dowodem na to, że prawda historyczna zawsze ujrzy światło dzienne



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
1 Mch 2,15-29; Ps 50 1-2.5-6.14-15
Ewangelia:
Łk 19,41-44

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR