21 lipca 2017 r. Imieniny obchodzą: Andrzej, Wiktor, Daniel

Pogoda: Siedlce

Numer 29
20-26 lipca 2017r.

menu

NEWS

W duchu przygotowań do jubileuszu 200-lecia powstania diecezji siedleckiej redakcja „Echa Katolickiego” wraz z Katolickim Radiem Podlasie i portalem podlasie24.pl zachęcają czytelników do udziału w dwóch konkursach: literackim i fotograficznym.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Opinie

 
 

Ewangelizacja przez internet

5 lipca 2017 r.

Pan Bóg online


fot. FOTOLIA.COM

Kilka dni temu zakończyły się rekolekcje narodowe „Jezus na stadionie 2017”. Wzięło w nich udział ponad 35 tys. osób z kraju i zagranicy, które przez całą sobotę trwały na wspólnej modlitwie. Większość stacji telewizyjnych i portali internetowych nawet nie zająknęła się o tym wydarzeniu.

W serwisie PAP zainteresowane osoby nie znalazły ani jednego zdjęcia ze stadionu. Była za to np. galeria fotograficzna z Kongresu Świadków Jehowy. Czy to dziwi? Nie. W komunie operatorzy kamer dwoili się i troili, aby pokazując Jasną Górę, jednocześnie tak kadrować obrazy, by nie pokazać zebranych na błoniach wielotysięcznych tłumów.

Analogicznie było podczas pierwszych pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski. Na niewiele się to zdało, bo też i „siła rażenia” mediów (ich różnorodność, powszechność) w tamtym czasie nie była tak wielka jak dzisiaj.

 

W porę i nie w porę

W XXI w. wiele się zmieniło. Ktoś zadał pytanie, czy gdyby św. Paweł żył dziś, prowadziłby bloga? Jestem pewien, że tak. To on przecież pisał do Tymoteusza: „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa […] głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz […] Ty zaś czuwaj we wszystkim” (por. 2 Tm 4,1-5). Dziś już nie da się siedzieć z założonymi rękami i narzekać, że ludzie nie chcą przychodzić do kościoła, że tak małą mają wiedzę, jak wielkie rzeczy Bóg im przygotował! Lamentować, jakim to złem jest internet i zastanawiać się, ilu diabłów zmieści się w jednym megabajcie informacji. To śmieszy. Jest w nim tyleż dobrego, co i złego - jak w życiu. Od nas zależy, jak owo narzędzie wykorzystamy.

Kilka tygodni temu Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski zachęcało, by zamieszczać na Twitterze i portalach społecznościowych jak najwięcej fotorelacji z procesji Bożego Ciała, pokazywać ich piękno, barwność, duchową siłę. I słusznie! Dlaczego nie? Dlatego, że to niepoprawne politycznie? Wstydliwe? Bo to obciach przed Europą, która erę chrześcijaństwa ma już za sobą? Tylko że ta Europa, zamiast obrazków rozmodlonych ludzi i relacji z procesji, ma dziś serwisy informacyjne wypełnione po brzegi migawkami pokazującymi demolki na ulicach, fanatyków z pasami szahida wokół bioder i wszechobecnym lękiem.

 

Kościół online

Ciągle istnieje w Kościele zbyt mała świadomość, jak ważna jest - szczególnie w perspektywie młodszego i średniego pokolenia - obecność w przestrzeni wirtualnej. Mamy duże dobre portale katolickie. Super! A ile procent parafii ma własne strony internetowe? Jeśli już je ma, jak one wyglądają, jak często są aktualizowane? Ilu duchownych prowadzi blogi, wychodząc w ten sposób np. do swoich parafian? Że nie ma na to czasu? Że trzeba „znać się na internecie”? Nie ma problemu - douczyć się zawsze można. Że będą zadawali niewygodne pytania? Niech zadają. Będą pisać podłe, złośliwe komentarze? Niech piszą, to ich problem. Ale też znajdą się i tacy - a jestem przekonany, że będzie ich większość! - którym śmiałe otwarcie Kościoła, także w tym zakresie, pomoże poznać go bez perspektywy piedestału i niedostępności. Pokonają nieśmiałość i odważą się zadać pytania, które nieraz przez wiele lat blokują ich wewnętrznie. Złamią stereotyp zabieganego księdza, który od czasu do czasu zagrzmi z ambony, wpadnie do domu jak po ogień przy okazji kolędy, bez szans na głębszą rozmowę. Zobaczą, parafrazując Mariusza Max Kolonko, „jak jest”! Usłyszą Ewangelię „w swoim języku” (por. Dz 2,6).

Być może malkontenci zaczną narzekać, że to pójście na łatwiznę, że tylko czekać, jak ludzie zaczną domagać się spowiedzi przez internet. Że „nie o to chodzi”, bo łaski uświęcającej nie da się przesłać w mailu. Spokojnie. Nie w tym rzecz, aby zakwestionować sens spotkania z Panem Bogiem w realu. Jego nic nie zastąpi. Chodzi o to, aby uchylić szerzej drzwi. Zmienić przeteologizowany język i zacząć mówić do ludzi, a nie do ścian. Przygotowując się do homilii, rzadziej korzystać z gotowców i kombinacji klawiszy ctrl+C i ctrl+V, a częściej dać się poprowadzić w głąb Bożego słowa i skonfrontować z szaroburą codziennością. Zaciekawić, dać dobrą treść - a może też zaniepokoić, zburzyć nieświęty „święty spokój”.

Pan Bóg sobie z resztą poradzi.


Langusta na palmie

W internecie, pośród tzw. de motywatorów, można znaleźć taki oto obrazek: młodzi ludzie, w tle wyłączone komputery podpięte pod internet, w perspektywie przed nimi postać Jezusa i podpis: „Zostawili sieci i poszli za Nim”.

 

Pięknie! Przekaz wydaje się być dość czytelny: nie marnuj czasu na bezsensowne surfowanie i usłysz głos Chrystusa, który cię woła! Pójdź za Nim!

Rodzi się jednak pytanie: czy jedno z drugim musi kolidować? Czy w internecie naprawdę nie da się usłyszeć głosu, który pozwoli zachwycić się Chrystusem i pójść za Nim - w najpełniejszym tego słowa znaczeniu?

 

Księża w sieci

Kto wchodzi na serwis YouTube bez trudu odnajdzie tam kazania ks. Piotra Pawlukiewicza, konferencje dominikanina o. Adama Szustaka, zapisy internetowych rekolekcji, videoblogi, audiobooki innych kapłanów, biskupów. Filmy mają dziesiątki (a bywa, że i setki!) tysięcy odsłon, towarzyszy im mnóstwo komentarzy, dyskusji. Wielu moich przyjaciół, znajomych regularnie sięga po te treści - także ci, którym dotąd praca czy inne zajęcia nie pozwalały na wykrojenie nawet kilku minut dziennie na modlitwę. Słuchają w domu, jadąc samochodem czy autobusem do szkoły, pracy. Wielu dzięki nim złapało „życiowy pion”, zaczęło czytać Pismo Święte, regularnie uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Inaczej patrzeć na swoje zabiegane życie.

 

Facet po przejściach

Wydaje się, że dziś można mówić o swoistym „fenomenie Szustaka”. Kim jest dominikanin? Potężnym facetem z wygoloną głową, z niekoniecznie kolorową przeszłością i bojami, które musiał stoczyć, aby stanąć mocno na nogach (mówi o nich szczerze, dużym drukiem), potrafiącym w ciągu kilkuminutowej konferencji „zasolić” takie zdanie, odsłonić taką kartę Biblii, opowiedzieć w fascynujący sposób o zapisanych tam wydarzeniach, że później „chodzą” one za człowiekiem cały dzień. Wszystko krótko, dosadnie. Znanym z humoru i nietuzinkowości (no bo kto inny wpadłby na pomysł, aby swój oficjalny kanał nazwać www.langustanapalmie.pl?). Zawsze odnoszącym się z wielkim szacunkiem do słuchacza. Ktoś zapytał internautów, co najbardziej cenią w jego konferencjach? Przytoczę kilka odpowiedzi. Nie dlatego, by namalować laurkę czy przysporzyć lajków katocelebrycie (nigdy za takiego o. Adam się nie uznawał), ale by pokazać, jakiego przekazu oczekują dziś ludzie. I jak Kościół powinien zmienić swój język, aby dotrzeć do swoich dzieci, które - bywa! - okopały się na pozycji obserwatorów, kibiców, nierzadko kontestatorów. Którym, pomimo wielu lat katechezy, niewiele zostało w głowie z przekazywanej wtedy wiedzy o dogmatach, Biblii. A którym, niczym ewangelicznej zagubionej owcy, również należy się nasza uwaga.

 

Zwyczajnie i mądrze

„Ma dar odkrywania innym tego, co Bóg może nam powiedzieć o nas i naszym życiu - dodatkowo burzy pewien mur - świecki/duchowny”; „słucham go, ponieważ to, co dotąd było niezrozumiałym - układać się zaczyna we wspaniały obraz 3D, mający sens, sedno i smak”; „mam wyższe studia, należę do Domowego Kościoła, ale bardzo często, jak słucham kazania innych, to połowy słów nie rozumiem - jakby robili konkurs, kto bardziej otumani. A tutaj powiedziane zwyczajnie a mądrze”; „jest „sporym” facetem, a jednak Boga nie zasłania, a wręcz przeciwnie: odsłania i to jego odsłanianie rąbka tego, co dla mnie było tajemnicą, czyni z Boga = Tatę, z Jezusa = Przyjaciela, a Ducha Świętego „lekkim powiewem” z mocą tornada. Też chcę uwielbiać Boga w tym, co robię”; „bo trafia do mojego serca - nie boi się mówić wprost, nie mówi zbędnych słów, poszukuje, przyznaje się do słabości, zrywa ze schematami, ma szeroką wiedzę, żartuje, ma do siebie dystans i… wierzy Bogu”.

Dziś chcąc głosić skutecznie Ewangelię, trzeba zejść z piedestału. Przetłumaczyć na prosty język teologiczny slang, zrozumiały co najwyżej dla wąskiej grupy odbiorców. Najpierw dzielić się swoją wiarą! Nie rezygnować z twardej prawdy, nie ulegać (ostro piętnowanemu przez papieża Piusa XII w encyklice „Humani generis”) relatywizmowi dogmatycznemu, z jakim coraz częściej mamy do czynienia, ale pokazywać ją jako coś, co może stać się drogą dla każdego. Ukazywać miłość Boga i świętość nie jak ulukrowaną bajkę, lecz mówić o nich tak, by słuchacze uwierzyli, iż są one możliwe do zdobycia! Tu i teraz. Nawet wtedy, jeśli są upaćkani błotem po pachy.

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Uroczystości pogrzebowe ppor. L. Taraszkiewicza


Ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” wrócił do Włodawy. Prochy bohatera zostały przywiezione 15 lipca do klasztoru oo. Paulinów, a 16 lipca odbył się jego pogrzeb.(fot. JS, IPN)

FOTOGALERIA

Św. Michał Archanioł w Siedlcach


Od 14 do 16 lipca w siedleckiej parafii św. Józefa gościła kopia figury św. Michała Archanioła z Groty Objawień na Gargano we Włoszech.

PATRONAT "ECHO"


Ważny temat: agresja
Jak skutecznie przeciwdziałać agresji? - to hasło XXVI Siedleckiego Forum Nauczycieli, Rodziców i Wychowawców zaplanowanego na 16 września. Już dziś zachęcamy do udziału w spotkaniu.
więcej »
Święto miasta
Kino w plenerze, „międzypokoleniowa potańcówka”, szereg atrakcji dla dzieci oraz koncerty znanych i lubianych gwiazd - to główne atrakcje Dni Łosic 2017. Trzydniowy cykl imprez startuje w piątek, 21 lipca.
więcej »
Dziękując za dar wolnej ojczyzny
Czym jest pielgrzymka konna? To niewątpliwie opuszczenie swego środowiska i udanie się w drogę ku miejscu świętemu, aby tam spotkać się z Bogiem lub Jego świętymi.
więcej »
 

POLECAMY


Co wiemy o całunie?
Na całun natknąłem się jako student przed 45 laty, kiedy wysłano mnie, abym towarzyszył komisji ekspertów, których mianował kard. Michele Pellegrino w roku 1969, i zostałem przez to płótno zdobyty.
więcej »
Konkurs na jubileusz
W duchu przygotowań do jubileuszu 200-lecia powstania diecezji siedleckiej redakcja „Echa Katolickiego” wraz z Katolickim Radiem Podlasie i portalem podlasie24.pl zachęcają czytelników do udziału w dwóch konkursach: literackim i fotograficznym.
więcej »
 

SONDA

 

Czy wybierasz się na pielgrzymkę na Jasną Górę?

tak, kto raz spróbował - wraca na szlak

będzie to mój pierwszy raz

nie, to nie dla mnie

obawiam się, że zabraknie mi sił

nie wyobrażam sobie wakacji bez dwutygodniowych rekolekcji w drodze



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
Wj 11,10-12,14; Ps 116b,12-13.15-18
Ewangelia:
Mt 12,1-8

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR