21 lipca 2017 r. Imieniny obchodzą: Andrzej, Wiktor, Daniel

Pogoda: Siedlce

Numer 29
20-26 lipca 2017r.

menu

NEWS

W duchu przygotowań do jubileuszu 200-lecia powstania diecezji siedleckiej redakcja „Echa Katolickiego” wraz z Katolickim Radiem Podlasie i portalem podlasie24.pl zachęcają czytelników do udziału w dwóch konkursach: literackim i fotograficznym.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Komentarze

 
 

Felieton

5 lipca 2017 r.

Smutek obywatelski


fot. ARCHIWUM

Jeden z głównych bohaterów powieści Fiodora Dostojewskiego „Biesy”, Stiepan Trofimowicz Wierchowieński, miał zwyczaj trzy lub cztery razy do roku zapadać na szczególną chorobę - smutek obywatelski.

Co prawda, owo schorzenie było zwykłym objawem chandry, jednakże nie przeszkadzało mu to nazywać go tak wzniośle, podobnie jak zasiadanie do gry w karty z osobami cokolwiek pośledniejszego stanu miało wywoływać w nim marazm polityczny, budzący tylko politowanie nad losem ojczyzny. Zresztą owa poza „patrioty” dość szybko go nużyła i zazwyczaj musiał dłuższy czas potem, leżąc na łóżku, „odbudowywać” własne „duchowe” nastawienie do spraw Rosji, nawet w pozycji horyzontalnej stając się dla niej wyrzutem sumienia.

Przyznam się, że wspominam tę postać z powieści Dostojewskiego, gdy patrzę na poczynania niektórych działaczy dzisiejszej polskiej opozycji. Wszechpanujący wrzask o upadku Rzeczpospolitej, biadolenie nad deprecjacją wartości demokratycznych, wyczekiwanie, i to dość aktywne, na działania „władców” UE, podsycanie zamieszania społecznego etc. to tylko przejaw owej wspomnianej przeze mnie na początku choroby Wierchowieńskiego. Wystarczy jedynie popatrzeć na pojawiające się jak zjawy dawne prominentne postaci medialne, jak chociażby S. Niesiołowski czy W. Kuczyński, które wychylając swoje oblicza z niebytu, biadolą nad strasznym i narastającym zniewoleniem Polaków, którzy sami pchają się w „putinowsko-gomułkowską wizję Polski”, ponoć serwowaną przez obecnie rządzących. A i sam nasz pokojowy noblista żąda dla siebie miliona współdemonstrantów w czasie kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Bez tej liczby nie jest w stanie podjąć działania. Być może przyjdzie mu nazwać się milionem i cierpieć za miliony. Lecz w tej trochę komicznej, ale jeszcze bardziej groteskowej sytuacji zdarzają się momenty trącące wręcz zapotrzebowaniem na poradę psychiatryczną.

 

Dzwonek z ogona

Ostatnio jeden z dzienników, do tej pory dość jednoznacznie piętnujący nauczanie Kościoła, a przynajmniej forsujący ideę „chrześcijaństwa otwartego”, zafrasował się niemiłosiernie nad brakiem posłuszeństwa wśród wiernych wobec głosu polskich biskupów. Oczywiście sprawa dotyczyła uchodźców, których dziennikarze owego periodyku nie wahali się porównać do dzieci nienarodzonych, tylko troszkę bardziej wyrośniętych. Zaiste licentia poetica jest w swoich możliwościach nieograniczona. Problem w tym, że gdy chodziło właśnie o prawną ochronę życia nienarodzonych, to owa gazeta wręcz nakazywała hierarchom Kościoła w Polsce usilnie słuchać głosu ludu wiernego, który to zgodnie z sondażami miał być ponoć przeciwko prawnej ochronie nienarodzonych. Furda, że właśnie te sondaże wskazywały na dominujące przekonanie o słuszności polskich rozwiązań prawnych w tym zakresie. Podobnie było z zaangażowaniem duchowieństwa w sprawy polityczne. Przed wszelakimi wyborami publicyści tegoż medium szaty rwali na sobie, gdy tylko zauważyli najmniejsze określenie polityczne tego bądź innego kapłana, nie mówiąc o powiedzeniu czegokolwiek z ambony. Przypominali w tym XIX-wieczną pensjonariuszkę, dla której odsłonięcie kostki stopy stanowiło akt jawnej pornografii. A dzisiaj ci sami pismacy nawołują Kościół do zaangażowania się w zwalczanie PiS, twierdząc, iż jest to przejaw opowiedzenia się po stronie… prawa naturalnego. Na stronach internetowych owego medium można znaleźć odpowiednią petycję do władz kościelnych, którą można podpisać. Pomińmy już, zbyt trudne dla dziennikarzy owej gazety, rozróżnienie tego, co jest nauczaniem dogmatycznym, od tego, co jest głosem Kościoła niewymagającym od wiernych aktu posłuszeństwa wiary. To właśnie jest różnica pomiędzy zabijaniem nienarodzonych a kwestią „uchodźców”. Zasadniczy problem leży w wiarygodności, ponieważ jeśli instrumentalnie traktuje się Kościół, to co stoi na przeszkodzie, by podobnie nie potraktować ojczyzny i obywateli naszego państwa?

 

Przywdziewanie żałobnego ornatu

Ów przejaw „smutku obywatelskiego”, będącego oznaką pewnego stanu ducha, ocierającego się o diagnozy psychiatryczne, jest chyba jednak problemem całego środowiska, które dotychczas pełnymi garściami czerpało z dobrodziejstw naszego państwa, co ukróciła obecna władza. Dość symptomatycznym było w ostatnich dniach wystąpienie pewnego aktora, który jako dyrektor jednego z wielu festiwali teatralnych zgłosił pretensje, że nie został oficjalnie i z wyprzedzeniem poinformowany o wizycie prezydenta USA w Polsce. Jeden z elementów owej wizyty miałby powodować straty finansowe i prestiżowe dla kierowanego przezeń festiwalu, w związku z czym zażądał od Donalda Trumpa… zadośćuczynienia. Nie określił tylko czy w formie finansowej, czy też poprzez zareklamowanie w czasie przemówienia. Być może, biorąc pod uwagę wcześniejsze zaangażowanie polityczne owego aktora, chodzi o „wsparcie” dla współczesnego związku bojowników o wolność i demokrację. Pomińmy już milczeniem, że deprecjonowanie wizyty prezydenta USA w Polsce stało się w ostatnim tygodniu dominantą wszelakich wystąpień żurnalistów ancien regime. Według nich klapa tego wydarzenia wynika po prostu z niezaproszenia przedstawicieli partii opozycyjnych, by mogły do woli wypłakać swoje żale w rękaw pierwszego obywatela USA. Panowie, a nie wystarczy wam wcześniejsza wizyta w ambasadzie Niemiec i formułowane tam skargi na uciemiężenie lub stałe i systematyczne wizyty u niektórych członków Parlamentu Europejskiego, niekoniecznie wybranych przez obywateli Polski? Zresztą przylot prezydenta USA swój zasadniczy wymiar międzynarodowy posiada w poparciu dla idei Trójmorza, jednego z najważniejszych dzisiaj projektów polskiej polityki zagranicznej. Cóż, łatwiej chyba przekonać pacjenta szpitala psychiatrycznego do terapii niż dzisiejszą opozycję do logicznego myślenia.

 

A na koniec dwa palce podają

We wspomnianej na początku powieści główny bohater na koniec pewnego spotkania z „ważną figurą” został potraktowany dość obcesowo - ów prominent podał mu zamiast całej dłoni dwa palce na pożegnanie. Ów gest oznaczał wówczas to, co dzisiaj podniesienie środkowego palca ręki do góry. Co ciekawe, miał on być reakcją na wcześniej przez Wierchowieńskiego wypowiedziany zachwyt nad „reformami państwowymi”. Być może tego właśnie gestu winni oczekiwać żurnaliści i zaangażowani po stronie opozycji. Tylko, że nie pokaże im go „prominent z europejskiej stolicy”, a polskie społeczeństwo, które lepiej wie, co jest dla niego dobre. I wówczas chandra, czyli smutek obywatelski, stanie się normalnym stanem ich egzystencji.

Ks. Jacek Świątek

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Uroczystości pogrzebowe ppor. L. Taraszkiewicza


Ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” wrócił do Włodawy. Prochy bohatera zostały przywiezione 15 lipca do klasztoru oo. Paulinów, a 16 lipca odbył się jego pogrzeb.(fot. JS, IPN)

FOTOGALERIA

Św. Michał Archanioł w Siedlcach


Od 14 do 16 lipca w siedleckiej parafii św. Józefa gościła kopia figury św. Michała Archanioła z Groty Objawień na Gargano we Włoszech.

PATRONAT "ECHO"


Ważny temat: agresja
Jak skutecznie przeciwdziałać agresji? - to hasło XXVI Siedleckiego Forum Nauczycieli, Rodziców i Wychowawców zaplanowanego na 16 września. Już dziś zachęcamy do udziału w spotkaniu.
więcej »
Święto miasta
Kino w plenerze, „międzypokoleniowa potańcówka”, szereg atrakcji dla dzieci oraz koncerty znanych i lubianych gwiazd - to główne atrakcje Dni Łosic 2017. Trzydniowy cykl imprez startuje w piątek, 21 lipca.
więcej »
Dziękując za dar wolnej ojczyzny
Czym jest pielgrzymka konna? To niewątpliwie opuszczenie swego środowiska i udanie się w drogę ku miejscu świętemu, aby tam spotkać się z Bogiem lub Jego świętymi.
więcej »
 

POLECAMY


Co wiemy o całunie?
Na całun natknąłem się jako student przed 45 laty, kiedy wysłano mnie, abym towarzyszył komisji ekspertów, których mianował kard. Michele Pellegrino w roku 1969, i zostałem przez to płótno zdobyty.
więcej »
Konkurs na jubileusz
W duchu przygotowań do jubileuszu 200-lecia powstania diecezji siedleckiej redakcja „Echa Katolickiego” wraz z Katolickim Radiem Podlasie i portalem podlasie24.pl zachęcają czytelników do udziału w dwóch konkursach: literackim i fotograficznym.
więcej »
 

SONDA

 

Czy wybierasz się na pielgrzymkę na Jasną Górę?

tak, kto raz spróbował - wraca na szlak

będzie to mój pierwszy raz

nie, to nie dla mnie

obawiam się, że zabraknie mi sił

nie wyobrażam sobie wakacji bez dwutygodniowych rekolekcji w drodze



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
Wj 11,10-12,14; Ps 116b,12-13.15-18
Ewangelia:
Mt 12,1-8

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR