16 stycznia 2018 r. Imieniny obchodzą: Marceli, Włodzimierz, Bernard

Pogoda: Siedlce

Numer 2
11-17 stycznia 2018r.

menu

NEWS

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Komentarze

 
 

Felieton

10 maja 2017 r.

W szponach polityki


fot. ARCHIWUM

W czasie jednej z niedawnych moich rozmów z przedstawicielem duchowieństwa polskiego padło stwierdzenie, iż Kościół poniesie największą karę po przejęciu władzy przez inne niż PiS ugrupowanie.

Oczywiście w tle była ukryta niewypowiedziana wprost teza o konieczności trzymania się przez Kościół polski jak najdalej od tego, co nazywamy sferą polityczną, a jeśli już musi się w niej jakoś odnaleźć, to niech jego hierarchiczni przedstawiciele nie wikłają się w jakiekolwiek sojusze z partiami, zwłaszcza w sojusze „ambonowe”. Słuchając tychże wynurzeń reprezentanta polskiego duchowieństwa, uśmiechnąłem się pod nosem nad naiwnością owego twierdzenia.

I to wcale nie „świętą naiwnością” charakteryzującą niektórych świętych, ale całkiem prozaiczną, wynikającą z uproszczeń myślowych i niedostatecznego wykorzystania władzy rozumu. Naiwność ta jest co najmniej podwójna.

Kadzidełko u Cezara

Pierwszy rodzaj naiwności związany jest z przekonaniem, iż Kościół będący w mniemaniu tegoż przedstawiciela duchowieństwa jakąś wymykającą się ziemskim kategoriom instytucją może i powinien odseparować się całkowicie od „brudnych spraw politycznych”, a jedynie zająć się głoszeniem Ewangelii „wszelkiemu stworzeniu”. Być może taka konstatacja jest przyjemna dla części zarówno osób duchownych, jak i wiernych świeckich, gdyż sytuując sferę polityczną poza zakresem „zainteresowania ewangelicznego”, daje asumpt do tego, by w niej dopuszczać wszelaką dowolność i całkowicie zamknąć politykę na jakikolwiek wpływ myśli etycznej. Problem jednak jest w tym, że głoszona Ewangelia, z natury swojej będąc prawdą, nie może i nie daje się odseparować o tego, co dotyczy ziemskiej aktywności człowieka, w tym także postępowania w dziedzinie polityki. Wystarczy tylko przypomnieć sobie oskarżenia kierowane pod adresem chrześcijan w pierwszych wiekach. Ich przeciwnicy, a później i prześladowcy, zarzucali im podważanie przez ich naukę podstaw państwowości rzymskiej, traktując ich jako wywrotowców za cel mających obalenie porządku politycznego ówczesnego Imperium Rzymskiego. Test, jakiemu byli poddawani w czasie prześladowań (wrzucenie kadzidła dla „politycznego” bóstwa rzymskiego, czyli Cezara, lub też jakiegokolwiek innego), nie był tylko testem religijnym, ale przede wszystkim testem politycznym. Odmowa wpisania Jezusa do grona bóstw Panteonu również była odbierana jako negacja Pax Romana, stanowiącego zasadniczy element porządku politycznego ówczesnego państwa rzymskiego.

Nie trzeba jednak sięgać do zamierzchłych czasów, by zobaczyć, iż teza o „wiecznej apolityczności” Kościoła jest cokolwiek bzdurna. Wystarczy chociażby przyjrzeć się objawieniom fatimskim, których 100 rocznicę właśnie obchodzimy. W końcu Maryja mówiła do dzieci o nawróceniu Rosji i o wojnach światowych. Wielu wskazuje również na liczne fakty natury politycznej, przypisując im rolę w wypełnianiu się fatimskich przepowiedni (chociażby to, co dokonało się po 1984 r., gdy św. Jan Paweł II oddał świat w opiekę Niepokalanego Serca Maryi). Ale wziąwszy chociażby na warsztat tylko tezę o nawróceniu Rosji, wielu wskazuje to, co dokonało się w niej po 1989 r., jako spełnienie fatimskich zapowiedzi. A czym to, co się dokonało, jest? Jest zmianą systemu politycznego, a więc jak najbardziej działaniem politycznym. Skąd jednak bierze się próba ustawienia Kościoła poza sferą polityczną? Otóż z mniemania, iż taka konstatacja pozwoli na całkowitą dowolność w tejże sferze. Innymi słowy: jest to przemożna chęć, by wierzący nie ponosił konsekwencji żadnych (doczesnych i wiecznych) za swoje wybory polityczne. Po prostu zniesienie odpowiedzialności w tej sferze.

Pragmatyzm uzasadniony religijnie

Można jednak wskazać jeszcze jedną konsekwencję wyłączania Kościoła ze sfery politycznej. Nie jestem zwolennikiem tezy, iż Kościół ma prawo wypowiadać się w polityce na temat imponderabiliów, a milczeć w sprawach konkretnej opcji politycznej. Już sama ocena etyczna działań i zamierzonych celów w polityce niesie ze sobą pewną formułę wyłączania jednych partii i mimowolnego wskazywania drugich. Całkowite zaniechanie w tejże sferze prowadzić może do kunktatorstwa duchowieństwa i pragmatycznego rozgrywania znajomości w partiach politycznych dla doraźnych, często wprost merkantylnych „interesów” Kościoła. Niestety, właśnie w tym przypadku na ołtarzu znajomości kładzione jest nauczanie Ewangelii, ponieważ łatwo wówczas odejść albo przynajmniej zaniechać głoszenia prawdy na rzecz jednostkowych spraw doczesnych lub planowania przyszłego wyjadania konfitur. Groźne następstwa w przypadku tej postawy to wprowadzanie zamieszania w dziedzinie nauczania i wierności doktrynie wiary. Niejednokrotnie wierni są skonfundowani bliskimi zażyłościami ludzi Kościoła z politykami, którzy w głoszonych hasłach i w praktycznych działaniach politycznych zaprzeczają bądź poddają w wątpliwość prawdę Ewangelii. I nie jest na to lekarstwem odseparowanie duchowieństwa czy aktywnych wiernych świeckich od polityki rozumianej nawet jako sprawne i skuteczne działanie w doczesnej społeczności, ponieważ ta kunktatorska postawa właśnie z tego odseparowania wynika. Co ciekawe, przyjąwszy takie myślenie za dogmat w porządku doczesnym, wielu ludzi Kościoła wcześniej czy później popada w cynizm lub ideologię, myląc dokładnie własne pragmatyczne zapatrywania z prawdą Dobrej Nowiny. Przykład ks. Sowy z jednej strony i ks. Międlara z drugiej może to dość jasno nam uzmysłowić. Jeżeli potraktuje się sferę doczesną jako wolną od wpływu Boga, na Jego miejsce wwiedzie się szybciej czy później złote cielce, a ich obecność będzie uzasadniana nawet dość teologicznie.

Uwaga na sekretarki

Chcąc zachować prawość w kwestiach politycznych i nie popaść we wspomniane wyżej niebezpieczeństwa, Kościół winien przede wszystkim pokonać we własnym łonie osoby, które w imię doraźności kreują się na „kapelanów” tych czy innych instytucji, partii lub jednostkowych person w świecie polityki. Nie mówię w tym przypadku o ustanowionych przez niego instytucjonalnych kapelanach, odpowiedzialnych za dobro duchowe powierzonych opiece duszpasterskiej, lecz o mieniących się znawcami i uwikłanych w koneksje osobiste duchownych oraz wiernych świeckich, którzy politykę uznają za doskonałą okazję do promocji własnej osoby lub też do wyciskania jak z cytryny korzystnych dla siebie rozwiązań. Bo nawet jeśli z tego skapnie cokolwiek dla wspólnoty wierzących, to postawa taka jest na dłuższą metę fałszowaniem roli Kościoła. On nie może uciekać przed polityką, ale winien roztropnie unikać wspomnianych wyżej zagrażających jemu Scyll i Charybd. Bo to one są prawdziwymi szponami „polityki”.

Ks. Jacek Świątek

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Uliczne jasełka w Siedlcach


Już po raz piąty ulicami Siedlec przeszedł Orszak Trzech Króli. Każdego roku uliczne jasełka gromadzą tysiące mieszkańców. W tym roku uczestnikom barwnego pochodu wiary wyjątkowo sprzyjała piękna pogoda. Orszak, tradycyjnie już, zainaugurowała Msza św. w kościele pw. św. Stanisława, której przewodniczył bp Piotr Sawczuk. Do przeżywanego w tym roku jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej nawiązywały orszakowe sceny, m.in. odczytanie bulli powołania diecezji czy też scena przedstawiająca męczeństwo unitów podlaskich. [fot. Witold Bobryk]

FOTOGALERIA

Orszak w Dubicy


„Bóg jest dla wszystkich!” Pod takim hasłem odbył się - już po raz czwarty - Orszak Trzech Króli w Dubicy. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Mojżesz
8 lutego, o 18.00 i 20.00, w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach wystawiony zostanie spektakl „Mojżesz”.
więcej »
Kolędowanie nad Bugiem
27 stycznia - już po raz 17 - będzie można posłuchać we Włodawie kolęd i szczodrywek w wykonaniu zespołów śpiewaczych i kapel z Polski, Białorusi i Ukrainy.
więcej »
 

POLECAMY


Dzieje diecezji w pigułce
Wielkimi krokami zbliża się 200 rocznica powstania diecezji siedleckiej. Na ostatnią prostą wchodzą prace diecezjalnego synodu. Parafie i instytucje diecezjalne proponują szereg inicjatyw, które mogą nam pomóc w głębszym przeżyciu jubileuszu. Albowiem jubileusz - to czas szczególny, to świętowanie i radość, ale też okazja, by lepiej poznać swoją historię i tożsamość.
więcej »
O Maryi nigdy dosyć!
Niedostatecznie dotąd Ją sławiono, za mało wychwalano, czczono, kochano, zbyt mało Jej służono! Należy się Jej więcej chwały, czci, miłości i nabożeństwa! - pisze o Maryi św. Ludwik Maria Grignion de Montfort.
więcej »
 

SONDA

 

Jak oceniam mijający rok?

rok jak każdy inny

dzięki rządowemu programowi 500+ poprawił się los polskich rodzin

przyniósł niepokoje związane z brakiem bezpieczeństwa na świecie, terroryzmem itp.

był dobry; oby kolejny nie był gorszy...

i tylko żal, że tak szybko mija życie



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
1 Sm 16, 1-13; Ps 89 (88), 20. 21-22, 27-18
Ewangelia:
Mk 2, 23-28

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR